PAP zapytała prezesa PiS m.in. o atak na polski konsulat w Łucku, przypadki zbezczeszczenia polskich miejsc pamięci na Ukrainie, a także o protest w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy, za którym – według władz ukraińskich – stali Rosjanie.
Na pytanie, dlaczego dochodzi do tego typu wydarzeń, jak należy na nie reagować i czy za tymi działaniami może stać Rosja Kaczyński odpowiedział:
PAP pytała też, czy w taki sam sposób możemy oceniać atak na polski konsulat oraz protest na granicy. "Traktowałbym to jako całość. Ale mówię to na zasadzie przypuszczeń".
- podkreślił prezes PiS.
Konsulat RP w Łucku został ostrzelany w środę pół godziny po północy czasu lokalnego (godz. 23.30 we wtorek w Polsce). W tym czasie na terenie konsulatu była jedynie ochrona. W wyniku ataku nikt nie ucierpiał. Śledczy ustalili, że w siedzibę placówki strzelano z granatnika przeciwpancernego RPG-26. Pocisk uderzył tuż nad częścią mieszkalną placówki, gdzie znajdował się jej pracownik.
Incydent potępił prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który w przeprowadzonej w środę rozmowie telefonicznej z prezydentem Andrzejem Dudą poinformował o wzmocnieniu ochrony placówek dyplomatycznych oraz miejsc pamięci na Ukrainie. Poroszenko zaproponował także prezydentowi Dudzie włączenie polskich specjalistów do śledztwa w sprawie ostrzelania konsulatu RP w Łucku.