Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Berczyński sprawdzał śmigłowce? Oświadczenie MON nie mówi całej prawdy

20 kwietnia 2017, 18:46
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Wacław Berczyński w Sejmie
Wacław Berczyński w Sejmie/Agencja Gazeta
Oświadczenie MON nie mówi całej prawdy. Ekspert miał dostęp do dokumentów dotyczących tej sprawy. 

"To ja wykończyłem caracale" – te słowa dr. Wacława Berczyńskiego, przewodniczącego podkomisji smoleńskiej, wypowiedziane w wywiadzie udzielonym DGP przed świętami, wywołały olbrzymie poruszenie w mediach i doczekały się szybkiej reakcji resortu obrony.

"Rezygnacja z kontraktu na śmigłowce Caracal nastąpiła na skutek niewywiązania się z zobowiązań offsetowych przez stronę francuską. Procedura offsetowa w postępowaniu na dostawę śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP realizowana była przez ministra właściwego do spraw gospodarki (aktualnie Ministra Rozwoju i Finansów). Minister Gospodarki Zarządzeniem z dnia 22 grudnia 2014 r. powołał Zespół do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej związanej z dostawą śmigłowców dla SZ RP" – napisała w oświadczeniu mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzeczniczka MON. Dalej wyjaśnia, że "wypowiedź dr. Wacława Berczyńskiego nie ma żadnego związku z prowadzonymi i zakończonymi negocjacjami umowy offsetowej ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. Pan Wacław Berczyński nie był członkiem Zespołu do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej, nie wypowiadał się na ten temat, nie informował ministra obrony narodowej o swoim stanowisku i nie miał żadnych podstaw do wpływania na kształtowanie się decyzji Ministerstwa Rozwoju i Finansów".

Winny czy nie...

I faktycznie prawdą jest, że Wacław Berczyński nie był członkiem zespołu offsetowego i zapewne nie miał możliwości wpływania na ministra rozwoju. Nie zmienia to jednak faktu, że na przełomie lat 2015 i 2016 wystosował on prośbę do Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej (jednostka prowadząca postępowanie na śmigłowce), by móc zapoznać się z wyżej wspomnianą dokumentacją. Dostał odpowiedź odmowną, ponieważ nie miał wymaganego poświadczenia dostępu do informacji, a postępowanie jest w dużej części zastrzeżone – np. szczegóły ofert stanowią tajemnicę przedsiębiorstw je składających. Po pewnym czasie dr Berczyński wrócił jednak do IU już z odpowiednim upoważnieniem (najpewniej ministra obrony), które pozwalało mu na wgląd w te dokumenty.

Problem w tym, że dokumentacja trwającego prawie cztery lata postępowania liczy nieco ponad 100 tys. stron. – mówi nasz rozmówca znający kulisy tego postępowania. Gdy Berczyński zorientował się, jak obszerna jest dokumentacja, którą miałby badać, z pomysłu całościowego sprawdzania postępowania się wycofał. Jednak w kolejnych miesiącach co jakiś czas słał pisma z prośbą o wybrane dokumenty z postępowania i otrzymywał je do wglądu. Ślad w oficjalnym przepływie dokumentów musiał zatem zostać zachowany. Rzeczniczka MON twierdzi jednak, że Berczyński "nie informował ministra obrony o swoim stanowisku". Trudno to zweryfikować, ale warto pamiętać, że w wywiadzie dla DGP przewodniczący podkomisji smoleńskiej stwierdził, że ma z ministrem Macierewiczem relację przyjacielską.

...to się ustali...

Skierowaliśmy do resortu obrony pytania, czy i na jakiej podstawie prawnej Berczyński kontaktował się z Inspektoratem Uzbrojenia. Pracownicy Oddziału Mediów odesłali nas jednak do wcześniej opublikowanego oświadczenia. E-maila z prośbą o komentarz wysłaliśmy również do dr. Berczyńskiego. Do zamknięcia tego wydania DGP odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Tymczasem we wtorek przedstawiciele PO złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Berczyńskiego. – – komentuje Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej. – dodaje polityk Platformy Obywatelskiej.

...choć losów przetargu nie zmienimy

Postępowanie na śmigłowce wielozadaniowe ogłoszono w 2012 r. Na początku miało ich być 26, później 70, wreszcie 50. Udział brało trzech wykonawców: Airbus, PZL Mielec (obecnie należący do koncernu Lockheed Martin) oraz PZL-Świdnik (Leonardo). Po kolejnych perypetiach i przekładaniu terminu ofert pod koniec 2014 r. złożono oferty odpowiednio na caracale, blackhawki i AW 149. W kwietniu 2015 r. prezydent Komorowski ogłosił, że do testów przejdzie tylko caracal. Pozostali dwaj oferenci nie spełnili wymagań formalnych. Testy wypadły pomyślnie i francuski koncern zakończył negocjacje z resortem obrony latem 2015 r. By jednak umowa była wiążąca, sukcesem musiały się zakończyć również negocjacje offsetu (zakupu technologii) pomiędzy Airbusem i Ministerstwem Gospodarki, a po zmianie nazwy – Ministerstwem Rozwoju. One w dużej mierze toczyły się już za rządu PiS, gdy ministrem obrony został Antoni Macierewicz. Negocjacje offsetowe zakończono w październiku 2016 r. niepowodzeniem i postępowanie unieważniono.

W lutym 2017 r. ogłoszono dwa nowe postępowania – na osiem sztuk śmigłowców dla sił specjalnych i cztery morskie. Bardzo optymistyczny wariant zakłada podpisanie umów pod koniec roku i pierwsze dostawy w 2018 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj