Andrzej Duda, wetując ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, wzmocnił swoją pozycję. Mówiąc "nie" Jarosławowi Kaczyńskiemu, udowodnił, że decyzje na temat wymiaru sprawiedliwości nie mogą zapadać jedynie na linii Nowogrodzka – Aleje Ujazdowskie, gdzie mieści się siedziba ministra Ziobry.
mówi politolog Antoni Dudek. Od kilku tygodni Duda odchodził od wizerunku głowy państwa uzależnionej od prezesa PiS. Pierwszymi symptomami dążenia do autonomii były mniej lub bardziej ostre konflikty z ministrami Antonim Macierewiczem i Witoldem Waszczykowskim. Kolejnymi gestami były weto do ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych i krytyczna ocena ustawy o opłacie paliwowej oraz ultimatum w sprawie ustawy o KRS. Decyzja prezydenta najpewniej zapobiegnie dalszej eskalacji protestów na ulicach polskich miast.
Co będzie się działo dalej? Andrzej Duda ma trzy tygodnie na odesłanie do Sejmu weta do ustawy o SN i niepełne dwa do tej o KRS. Kiedy się nimi zajmie parlament, nie wiadomo. Wczoraj posłowie PiS byli sondowani przez klub, czy w tym lub przyszłym tygodniu mogą wziąć udział w posiedzeniu Sejmu. Co ważne, nie wiadomo, czy do tego czasu weta prezydenta wpłyną do niższej izby parlamentu. Nie ma zatem pewności, że to sondowanie posłów jest związane z reakcją na wczorajsze decyzje głowy państwa. Na korytarzach szemrano o scenariuszu, w którym dochodzi do rozwiązania Sejmu i przedterminowych wyborów. Jeden z polityków PiS spekulował z kolei, że może chodzić o złożenie wniosku o wotum zaufania dla premier Beaty Szydło. By wzmocnić morale w partii.
A jest ono niskie. Po decyzji prezydenta w szeregach PiS panowała wczoraj nerwowość. Przez cały dzień na Nowogrodzkiej trwały narady kierownictwa. Próbowano pisać scenariusze na kolejne tygodnie. Padały gorzkie słowa. Szef klubu Ryszard Terlecki powiedział na przykład, że "układ, który tak histerycznie się broni, uzyskał chwilową przewagę".
Nie wszyscy nasi rozmówcy byli przeciwni prezydentowi. Wskazywali na niską jakość ustaw, które powstawały w resorcie sprawiedliwości. – – mówi jeden z naszych informatorów.
Opozycja z kolei chwali prezydenta za weta. Nawet potencjalny sojusznik PiS w Sejmie – Kukiz’15 – otwarcie deklaruje, że reformy w kształcie proponowanym przez Ziobrę nie poprze. stwierdził wczoraj wicemarszałek Stanisław Tyszka. To ważna deklaracja. Oznacza, że szanse na to, by PiS zebrał wymaganą większość trzech piątych do odrzucenia weta, są nikłe.
Mniej optymistyczna jest Platforma Obywatelska. Jej zdaniem dwa weta Andrzeja Dudy nie załatwiają sprawy. – zapowiedział Grzegorz Schetyna.
Przedstawiciele PO wręcz podbijają stawkę, zapowiadając, że będą walczyć o "rozliczenie winnych" całej sytuacji. – mówił Schetyna.
W podobnym tonie komentowali przedstawiciele Nowoczesnej. stwierdza wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak. Jej zdaniem właśnie niezawetowana ustawa o sądach powszechnych będzie miała największy wpływ na życie obywateli. – komentuje. – dodaje.
Kukiz’15 i ludowcy nie oczekują trzeciego weta. – – deklaruje Piotr Zgorzelski, poseł PSL.
Projekty ustawy reformujące sądownictwo mają być gotowe w ciągu dwóch miesięcy. Prezydent zapowiedział konsultacje. Nie tylko polityczne, ale także te ze środowiskami zainteresowanymi kształtem wymiaru sprawiedliwości. Od ich kształtu będzie zależało to, czy Andrzej Duda umocni swoją pozycję– ocenia politolog Rafał Chwedoruk.
Jego zdaniem przesilenie od jakiegoś czasu wisiało w powietrzu. – – dodaje Chwedoruk.
W jego opinii wcześniejsze wybory są mało prawdopodobne. Szczególnie biorąc pod uwagę traumę PiS z 2007 r. Wówczas po rozwiązaniu Sejmu partia Jarosława Kaczyńskiego na dwie kadencje trafiła do ław opozycji. –– podsumowuje Chwedoruk.