W ubiegłym tygodniu podczas wystąpienia w Sejmie poseł Niesiołowski podczas swojej wypowiedzi na temat obronności kraju, zrobił małą dygresję, w której m.in. porównał posła Tarczyńskiego do meduzy.

Reklama

"Panie Jenocie, jest takie zwierzę, które się nazywa meduza. I to jest pewien fenomen. Meduza nie ma mózgu, a żyje na świecie już 200 mln lat. Zastanawiałem się, jak to możliwe. Jak na pana patrzę, jest to możliwe!" - powiedział Niesiołowski. Część obecnych na sali posłów wybuchła śmiechem. Odniesienie do jenota, było nawiązaniem do słynnego czerwonego futra, którym swego czasu chwalił się Tarczyński na Twitterze.
Na ciętą ripostę ze strony Tarczyńskiego nie trzeba było długo czekać. "Niesiołowski próbuje lansować się na moim nazwisku. Ten "damski donosiciel" pożałuje prymitywnego ataku na mnie..." - ripostuje na Twitterze.

W rozmowie z portalem echodnia.eu poseł PiS stwierdził, że "woli być postrzegany przez Niesiołowskiego - specjalistę od mirabelek i szczawiu - jako meduza niż potępiany przez Polaków jako donosiciel i zdrajca".

- Ten człowiek donosząc na kobietę stracił zdolności honorowe, więc nie jest w stanie mnie obrazić. Fakt, że nawet Platforma Obywatelska nie chce go w swych szeregach pokazuje, że od "bohatera" stoczył się do żałosnego zera. Próbuje promować się na moim nazwisku, ale tylko pogrąża się tym językowym jadem i nienawiścią. Historia zapamięta mu zdradę, a w podręcznikach nie będzie pisać się o jego żenujących wystąpieniach sejmowych, ale o jego donosicielstwie. Tego nie da się wymazać i żadne obraźliwe wystąpienia nie są w stanie zamazać tego, kim się okazał jako Polak, polityk i mężczyzna - stwierdził Tarczyński.

I dodał, że: „Meduza ma to do siebie, że przez setki milionów lat istnienia nigdy nie zdradziła przedstawiciela swojego gatunku w świecie pełnym drapieżników. Niestety, nie można tego powiedzieć o pośle Niesiołowskim, który doniósł do Służby Bezpieczeństwa na swoją narzeczoną. Sprzedał kobietę, która w czasach komuny była wiernie u jego boku".