Na nagraniu widać prezydenta Andrzeja Dudę, który w otoczeniu oficerów BOR przemieszcza się przez tłum ludzi Krakowskim Przedmieściu.
W pewnym momencie z tłumu pada pytanie:
Prezydent Duda odpowiada, że "pan minister musi sobie parę rzeczy przemyśleć".
Odchodzi kilka kroków, następnie wraca z powrotem i rzuca zaskakujące zdanie:
Długo zastanawiałam się nad tym, czy to wrzucić, czy nie, ale… trudno, prawda jest najważniejsza. Trzeba uważać, co się mówi przypadkowym ludziom.
— Olga 🇵🇱 (@olgalengyel) 16 listopada 2017
To fragment filmiku Anglika lub Amerykanina, który chyba nie zna polskiego i nagrał coś takiego przypadkowo.https://t.co/5YJAOyUPxE
TUTAJ jest dostępne nagranie w serwisie Youtube.
Prezydent zabiera głos
W piątkowym wpisie na Twitterze prezydent Duda przywołał artykuł z "Rzeczpospolitej" z 2008 r., cytowany przez portal TVN24.
W tekście, zatytułowanym "Macierewicz bez tajemnic", napisano, że byłemu likwidatorowi WSI cofnięto dostęp do ściśle tajnych danych oraz certyfikaty bezpieczeństwa. Jak napisano, Antoni Macierewicz, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i były przewodniczący komisji weryfikacyjnej WSI, dostęp do informacji ściśle tajnych otrzymał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2004 r. Zasiadał wtedy w sejmowej komisji ds. Orlenu. Zgodnie z przepisami te uprawnienia wygasłyby w 2009 r.
Jak informował gazetę ówczesny dyrektor biura prasowego Sejmu Krzysztof Luft, Kancelaria Sejmu otrzymała decyzję szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego o cofnięciu Antoniemu Macierewiczowi poświadczenia bezpieczeństwa upoważniającego do dostępu do informacji niejawnych oznaczonych klauzulą ściśle tajne, a także do certyfikatów bezpieczeństwa NATO, UE i UZE.
Odnosząc się do tych informacji ówczesny poseł SLD Janusz Zemke mówił gazecie, że nie pamięta przypadku, aby jakiemukolwiek posłowi zabrano dostęp do informacji ściśle tajnych. Z kolei Macierewicz - czytamy - oceniał, że cofnięcie dostępu jest objawem walki z nim środowiska związanego z byłymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi.
Komentarz MON
Wiceszef MON Tomasz Szatkowski zapytany w radiu Wnet o słowa prezydenta, odpowiedział, że
Dodał, że
Konflikt prezydenta z MON
Różnice poglądów między BBN a MON na przyszły system kierowania i dowodzenia wojskiem dotyczą m.in. prerogatyw prezydenta i samych struktur. Nowy system ma przywrócić odrębne dowództwa rodzajów sił zbrojnych. Koncepcja MON nie przewiduje jednak postulowanego przez BBN połączonego dowództwa mającego koordynować współdziałanie sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych oraz obrony terytorialnej. Resort obrony proponuje zarazem powołanie Inspektoratu Szkolenia i Dowodzenia, którego szef byłby mianowany przez ministra obrony, podczas gdy dowódców RSZ mianowałby prezydent.
Brak uzgodnień dotyczących nowego system kierowania i dowodzenia i trwające prace nad nim były powodem – jak podawało BBN – odłożenia przez prezydenta nominacji generalskich.