Na wczorajszym posiedzeniu sejmowej komisji pod przewodnictwem posła Stanisława Piotrowicza światło ujrzały wyczekiwane poprawki PiS do prezydenckich ustaw dotyczących sądownictwa. Zgodnie z nimi:

● prawo do zgłaszania kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa będą miały nie tylko grupy 2000 obywateli oraz 25 sędziów, jak chciał tego prezydent, lecz także 25 prokuratorów, adwokatów, radców prawnych lub notariuszy;

● każdy klub parlamentarny spośród sędziów wskazanych przez obywateli czy też przedstawicieli zawodów prawniczych będzie mógł wybrać do dziewięciu swoich kandydatów na członka KRS;

● ostateczną listę kandydatów, nad przyjęciem której głosował będzie później Sejm, przygotuje sejmowa komisja – będzie ona miała obowiązek umieścić przynajmniej jednego kandydata zgłoszonego przez każdy klub;

● jeżeli Sejmowi nie uda się wybrać sędziów do rady większością trzech piątych głosów, w kolejnym głosowaniu wymagane będzie uzyskanie jedynie bezwzględnej większości;

● ustawa wejdzie w życie nie, tak jak chciał tego prezydent, po upływie 30 dni od daty jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, lecz w ciągu zaledwie 14 dni;

● procedura zmierzająca do wyłonienia członków rady przez Sejm będzie mogła rozpocząć się już na drugi dzień po ogłoszeniu ustawy;

● mandaty obecnych członków KRS będą trwać do dnia poprzedzającego rozpoczęcie kadencji sędziów wybranych do rady przez Sejm, jednak nie dłużej niż 90 dni liczone od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Biorąc pod uwagę powyższe, ci, którzy liczyli na to, że po prezydenckich lipcowych wetach do noweli ustawy o KRS i ustawy o SN PiS spuści nieco z tonu w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości, muszą czuć się zawiedzeni. Zgłoszone wczoraj przez posłów PiS poprawki oznaczają bowiem de facto powrót do tego, co PiS proponował w czasie wakacji. Chodzi o to, żeby koniec końców ostatnie słowo w sprawie składu KRS zawsze miała ta partia, która ma przewagę w Sejmie - komentuje Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Z kolei dr hab. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, mówi wprost: przedstawione poprawki to nic innego jak próba pudrowania trupa. One nie mają większego znaczenia dla oceny projektu. Propozycje prezydenta od początku były bowiem niezgodne z konstytucją, gdyż ta nie dopuszcza możliwości, aby to Sejm wybierał sędziów do KRS - uważa ekspert.

Zgodnie z wolą posłów wpływ na to, jak będzie ostatecznie wyglądać nowy skład KRS, będzie mieć nie tylko władza ustawodawcza, lecz także wykonawcza. Tymczasem to właśnie przed zakusami tych dwóch władz, zgodnie z konstytucją, chronić sądy i sędziów ma rada. Posłowie PiS proponują, aby prawo do zgłaszania kandydatów na członków rady mieli również prokuratorzy. To ryzykowne. Dziś przecież na czele prokuratury stoi czynny polityk, czyli minister sprawiedliwości – tłumaczy prof. Patyra