Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS chce wyczyścić urzędy z ludzi PO. Szef służby cywilnej "poleci" za Smoleńsk?

25 stycznia 2018, 06:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kancelaria Premiera
Kancelaria Premiera/Agencja Gazeta
Część posłów PiS domaga się od nowych ministrów analizy zasadności dalszego zatrudniania osób, które współpracowały z ekipą PO-PSL.


Konserwatywnemu skrzydłu w Prawie i Sprawiedliwości od początku bardzo się nie podobało, że po zmianie przepisów o likwidacji konkursów na stanowiska dyrektorskie (23 stycznia 2016 r.) zwolniono tylko nieco ponad 200 szefów z ok. 1,6 tys. wszystkich.

mówi jeden z posłów PiS.

deklaruje prof. Józefa Hrynkiewicz, posłanka PiS, była dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej im. Lecha Kaczyńskiego.

Jedynym z nielicznych szefów, którzy zrobili pogłębione porządki w administracji, był, były już szef MON, Antoni Macierewicz. Wymienił prawie wszystkich dyrektorów i zastępców. Część polityków PiS chciałaby, aby wszędzie takie zmiany zostały dokonane. Zapowiadają krucjatę.

przekonuje prof. Józefa Hrynkiewicz.

Czym Dobrosław Dowiat-Urbański, który na to stanowisko, za namową Beaty Kempy, został namaszczony przez ówczesną premier Beatę Szydło, zasłużył sobie na taką ocenę?

Obecny szef służby cywilnej za rządów koalicji PO-PSL był zastępcą dyrektora departamentu prawnego KPRM. mówi nam Dobrosław Dowiat-Urbański. apewnia. Dotyczyła możliwości wznowienia prac Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

oburza się Józefa Hrynkiewicz. Chodzi o Angelinę Sarotę, przewodniczącą rady nadzorczej Orlenu. Nie utraciła posady po przejęciu spółki przez Wojciecha Jasińskiego. Sarota była dyrektorem departamentu prawnego KPRM i, jak zapewniają posłowie PiS, cieszyła się zaufaniem Donalda Tuska.

Z naszych rozmów wynika, że ministrowie i szefowie innych rządowych instytucji nie chcą pozbywać się specjalistów.

łumaczy nam jeden z wiceministrów w obecnym rządzie. Nie mają ich też kim zastąpić. Niskie zarobki w porównaniu z prywatnym sektorem i brak stabilizacji skutecznie zniechęcają. Specjaliści z rynku nie chcą przychodzić na posady wicedyrektora za ok. 8 tys. zł brutto, a dyrektora za maksymalnie 14 tys. zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Artur Radwan
Artur Radwan

Dziennikarz z wykształcenia prawnik, ukończył też studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu Prawa Europejskiego. Zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej. Od 2003 r. jest członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji. W redakcji pisze o problemach dotyczących żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na bieżąco monitoruje również kwestie związane z zatrudnieniem i wynagrodzeniem nauczycieli. Porusza też problemy samorządów dotyczące stosowania przepisów oświatowych. W zakresie swoich obowiązków ma również zatrudnienie i płace w całej administracji publicznej.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLustracja urzędników. Kto jej podlega i czy grozi nam lawina zwolnień »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj