537 mln zł. Tyle wydało w ubiegłym roku Ministerstwo Obrony Narodowej na ochronę swoich obiektów przez Specjalistyczne Uzbrojone Formacje Ochronne. To agencje ochrony, których pracownicy posiadają pozwolenie na broń palną. Z tym że jeszcze w 2013 r. kwota ta była o połowę niższa i wynosiła niecałe 255 mln zł. W 2015 r. było to niecałe 300 mln zł, ale w kolejnych latach wydatki MON na ochronę wzrastały o ponad 100 mln zł rocznie. – – informuje pułkownik Jarosław Zeidler z Zespołu Informacji Publicznej Centrum Operacyjnego MON. – – dodaje wojskowy.
Taką przyczynę potwierdza Wojciech Stawski, wiceprezes zarządu Polskiej Izby Ochrony. – – stwierdza Stawski. – – wyjaśnia.
Choć w przetargach na ochronę zazwyczaj najważniejszym kryterium wyboru dostawcy jest cena, to bywa też tak, że jednostki wojskowe przyznają punkty za to, że wszyscy ochroniarze będą zatrudniani na umowę o pracę. Tak było np. w przetargu, który jednostka GROM rozpisała w czerwcu. Nie wydaje się, by na cenę wpływała mała podaż tego typu usług. Według danych Komendy Głównej Policji na koniec 2017 r. zarejestrowanych SUFO, czyli przedsiębiorców koncesjonowanych w zakresie świadczenia usług ochrony osób i mienia posiadających pozwolenie na broń na okaziciela, było 689.
– – wyjaśnia Bartosz Kownacki. – – dodaje polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Nieco inaczej na sprawę patrzy Tomasz Siemoniak z Platformy Obywatelskiej. – – stwierdza były minister obrony. – .