B. prezydent gości w Poznaniu na zaproszenie prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka. Pytany o to, dlaczego nie uczestniczy w centralnych obchodach z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości w Warszawie powiedział, że jest tak m.in. dlatego, że w sposobie świętowania rocznicy nie podoba mu się "nagromadzenie emocji czysto politycznych oraz chęć uskrajnienia tych obchodów w wymiarze politycznym".

Niewątpliwie fakt, że władze państwa polskiego przejęły marsz radykalnych grup nacjonalistycznych musi budzić wątpliwości natury nie tylko politycznej. Przecież nawet wtedy, jeżeli nie będzie żadnych sztandarów czy żadnych haseł bardzo ostrych politycznie, te same myśli będą schowane w głębi serc ludzkich i umysłów – powiedział.

Ja nie bardzo sobie wyobrażam, aby władze państwa polskiego mogły i chciały tak naprawdę świętować z ludźmi o skrajnych poglądach, którzy zapraszają środowiska neofaszystowskie. Banerów może nie będzie, ale to są ci sami ludzie, te same uskrajnione środowiska polityczne – dodał.

Bronisław Komorowski przyznał, że w niedzielę wieczorem będzie w Warszawie świętował razem z najbliższymi przyjaciółmi z czasów podziemia antykomunistycznego.

To będzie dla nas 40 rocznica odbudowywania świadomość i wagi 11 listopada. W 1978 roku to była pierwsza demonstracja uliczna w Warszawie, organizowana m.in. przeze mnie i moich przyjaciół. Potem były jeszcze obchody za które siedziałem w więzieniu w czasach komunistycznych" - powiedział.

Dzisiaj nie bardzo potrafię obchodzić z radością święta 11 listopada, kiedy wiem, że obok stoją ludzie, którzy na przykład mnie samego zamykali do więzienia za obchody 11 listopada - pan sędzia Kryże był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To jest przeszkoda osobistej natury – dodał Komorowski.