Pan prezydent wielokrotnie podkreślał, że każda ustawa, która jest ustawą prospołeczną, która służy Polakom, będzie przez niego podpisana. I tak też jest w tej sytuacji. Pan prezydent podpisał ustawę, o której tutaj rozmawiamy.(...) Jak rozumiem, będzie ona w poniedziałek ogłoszona w Dzienniku Ustaw. I wchodzi od 1 stycznia 2019 w życie. My się cieszymy, że tym ważnym problemem rząd się zajął - powiedział w Spychalski w Polsat News.

Burzliwe obrady w Senacie

Podczas kilkugodzinnej debaty - rozpoczęła się o 21.30 - senatorowie pytali m. in. o zgodność ustawy z prawem unijnym i konstytucją oraz o to, projekt był konsultowany z samorządami i prezydentem Andrzejem Dudą. Ten ostatni zapowiadał już, że podpisze nowelizację. Wiceminister energii Tadeusz Skobel zapewnił, że projekt został uzgodniony z innymi resortami, w tym MSZ. Przyznał, że projekt nie był przedmiotem konsultacji w komisji wspólnej rządu i samorządu, ale - jak zaznaczył - strony ustaliły powołanie wspólnego zespołu, który będzie analizował różne warianty rozwiązań.

Skobel podkreślił, rząd opracował politykę energetyczną do roku 2040. Zwrócił uwagę, że dla bezpieczeństwa dostaw ważny będzie rozwój energetyki rozproszonej.

Opozycja zarzucała, że pośpieszne prace nad ustawą naruszają standardy legislacyjne, wiele przepisów jest niejasnych i podatnych na różne interpretacje, a nowelizacja nie rozwiązuje problemu, który wiąże się z rosnącymi cenami węgla i opłatami za emisje. Nie zgadzacie się na dekarbonizację, ale trzeba za to płacić - powiedział Bogdan Borusewicz (PO). Wytknął rządzącym wprowadzenie zmian, które zastopowały rozwój energetyki wiatrowej.

Powstaje pytanie, czy ta ustawa jest odpowiedzią na przyczyny - powiedział sprawozdawca mniejszości Mieczysław Augustyn (PO). Zacznijmy dbać o czyste powietrze, przejmijmy się zmianami klimatycznymi i na to skierujmy wysiłek. Ta konieczna fastryga to ostatni dzwonek, który powinien obudzić rząd, by zaczął działać na rzecz zmniejszenia emisji CO2 - dodał. Wezwał do wspierania energetyki prosumenckiej i zmiany struktury polskiego miksu energetycznego.

Dopiero zaczynacie nam przedstawiać do konsultacji założenia polityki energetycznej - zarzucił Augustyn rządowi. Zapowiedział zarazem poparcie ustawy mimo zastrzeżeń. Nie będziemy się sprzeciwiać powstrzymaniu gwałtownego wzrostu cen energii. Tak wysokie podwyżki doprowadziłyby wiele firm do upadłości, dla osób niezamożnych byłyby nie do udźwignięcia - mówił.

Według Marka Borowskiego (Koło Senatorów Niezależnych) przedstawiane cele polityki energetycznej - w tym budowa bloków jądrowych co dwa lata, zmniejszenie udziału węgla z 80 do nieco ponad 30 proc. - są nierealne. To fikcja. Jaka ścieżka dojścia, skąd pieniądze? - pytał Borowski. Ten program powstał na gwałt, w związku z konferencją energetyczną. Cała ta koncepcja jest źle pomyślana. Niedawno obiegła Polskę wieść, że pan minister Tchórzewski na Jasnej Górze powierzył energetykę opatrzności Bożej. Widzę, że tylko opatrzność Boża może pomóc - dodał Borowski.

Jan Maria Jackowski (PiS) podkreślał, że Europa traci konkurencyjność w wyniku wzrostu cen energii. Ocenił, że wyjątkowo restrykcyjne, wysokie normy emisji "nie służą zakładanym celom". Senatorowie PiS winą za rosnące ceny energii elektrycznej obecnych obarczali premiera Donalda Tuska, który - wbrew stanowisku także parlamentarzystów PO - nie użył weta podczas negocjacji pakietu klimatycznego w 2008 r. Bogdan Klich zadał w odpowiedzi pytanie: kto zatwierdzał decyzje szczytu klimatycznego w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej (pakiet energetyczno-klimatyczny był negocjowany w 2007 r., gdy premierem był Jarosław Kaczyński, a podpisany w grudniu 2008 r., za prezydentury Lecha Kaczyńskiego - PAP).

Senatorowie PiS wskazywali, że obecne rządy USA, Chin Indii, Brazylii i Rosji, które odpowiadają za większość globalnych emisji, nie zamierzają się podporządkowywać międzynarodowym porozumieniom. Były też wypowiedzi kwestionujące globalne ocieplenie i znaczenie emisji CO2 i innych gazów przez ludzkość.

Sejm odrzucił wszystkie poprawki opozycji

Sejm uchwalił w piątek ustawę m.in. obniżającą akcyzę na energię elektryczną i zmieniającą stawki opłaty przejściowej, co ma zapobiec podwyżkom cen prądu w 2019 r. W głosowaniu wzięło udział 409 posłów. Za uchwaleniem przygotowanej przez rząd nowelizacji ustawy o akcyzie oraz innych ustaw głosowało 389 posłów, 3 było przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu. Wcześniej Sejm odrzucił wszystkie zgłoszone przez opozycję w drugim czytaniu poprawki.

Po godz. 11.20 posłowie przystąpili do pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Projekt ten przyjął w ubiegłym tygodniu rząd. W czwartek do tego projektu wniesiono autopoprawkę.

Po debacie nad projektem Sejm zdecydował o skierowaniu go do dalszych prac na posiedzenie połączonych komisji: finansów publicznych oraz do spraw energii i skarbu państwa. Komisje zajęły się projektem tuż po zakończeniu pierwszego czytania.

Marszałek Sejmu ogłosił przerwę w obradach do godz. 15.30.

Premier Mateusz Morawiecki jeszcze przed rozpoczęciem debaty ws. projektu oświadczył w piątek w Sejmie, że przygotowane przez Radę Ministrów rozwiązanie będzie dobre dla polskich rodzin, dla Polaków. - My pokazujemy jednocześnie determinację do walki o niskie ceny energii w okolicznościach niesprzyjających - oświadczył Morawiecki.

Z kolei minister energii Krzysztof Tchórzewski uzasadniając projekt ustawy mówił m.in., że zaproponowano w nim "cztery interwencje", które pozwolą "ustabilizować ceny energii elektrycznej w 2019 r. i dotrzymać słowa, że obywatele nie muszą obawiać się wzrostu rachunków za energię".

W autopoprawce do projektu ustawy m.in. o zmianach w akcyzie na prąd zapisano np. rekompensaty dla firm obrotu energią elektryczną, na co przeznaczono 4 mld zł.

Jak zaznaczono w uzasadnieniu do autopoprawki, "projekt ustawy zakłada ustabilizowanie ceny sprzedaży energii elektrycznej dla odbiorców końcowych w roku 2019. Dzięki projektowanemu rozwiązaniu ceny energii elektrycznej dla wszystkich odbiorców w kraju nie wzrosną w 2019 r. w porównaniu do roku 2018".

"(...) sama obniżka podatku akcyzowego oraz opłaty przejściowej może być niewystarczająca dla zachowania cen energii elektrycznej sprzed wzrostów, czyli z I półrocza 2018 r. dla niektórych grup odbiorców, dlatego wprowadza się mechanizm utrzymania cen energii elektrycznej, przy jednoczesnej wypłacie utraconych przychodów przedsiębiorstwom obrotu oraz dystrybucyjnym" - napisano w autopoprawce do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw.

Zgodnie z parlamentarnym planem obrad, ok. godz. 17.00 ma zebrać się Senat, który najprawdopodobniej nie będzie mógł wprowadzić żadnych poprawek, bo nie przewidziano dodatkowego posiedzenia Sejmu dla ich rozpatrzenia. 

- Po rządowej autopoprawce projekt ws. obniżenia akcyzy za prąd budzi szereg wątpliwości - uznała z kolei przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. W związku z tym - jak powiedziała posłanka Paulina Hennig-Kloska - klub tego ugrupowania jest zmuszony do wstrzymania się od głosu.

Jak doprecyzowała Hennig-Kloska, która zasiada z ramienia Nowoczesnej w sejmowej komisji finansów publicznych, rządowa autopoprawka jest - w opinii klubu - "sprzeczna z unijnym systemem handlu uprawnieniami do emisji".

- Prawo unijne zobowiązuje nas do tego, abyśmy 50 proc. dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji przeznaczyć na inwestycje nakierowane na ochronę klimatu, a (...) PiS chce w tej autopoprawce, aby 80 proc. tych pieniędzy po prostu przejeść, dosypując do spółek, które dystrybuują głównie pochodzący z węgla. Można powiedzieć śmiało, że jest to niewywiązywanie się przez rząd, a wręcz łamanie zobowiązań klimatycznych i na to niestety zgodzić się nie możemy - wyjaśniła posłanka.

Z kolei zdaniem szefa klubu Platformy, piątkowa debata stanowi "swoisty akt oskarżenia" dla polityki energetycznej rządu PiS i jego działalności w sektorze energetycznym.

Jak dodał, proponowana przez rząd nowela "działa tylko w 2019 r.". - Potem może być drogo, to już was nie interesuje - stwierdził Sławomir Neumann.

- Wasza polityka energetyczna to polityka trzech "a": amatorska, arogancka i anachroniczna. Wasz miks energetyczny to wysokie rachunki za prąd, które muszą płacić Polacy, polskie przedsiębiorstwa i samorządy (...). Wysokie ceny prądu to tylko i wyłącznie wasza wina i odpowiedzialność - przekonywał.

Premier Mateusz Morawiecki zarzucił swoim poprzednikom z PO i PSL, że to w czasie ich rządów ceny energii dla gospodarstw domowych wzrosły w ciągu czterech lat (2008-2012) o 50 proc. (w jednej ze swych kolejnych wypowiedzi doprecyzował, że wzrost ten wyniósł de facto 52 proc.).

- Jak macie teraz czelność stać wobec Polaków i nie tłumaczyć się z tego, co wy zrobiliście wtedy? Jak mogliście doprowadzić do takiego stanu, do takich podwyżek między rokiem 2008 a 2012? - pytał premier, zwracając się do posłów opozycji.

Ustawa, którą dziś zajmuje się Sejm przewiduje obniżenie akcyzy i tzw. opłaty przejściowej, czyli opodatkowania prądu. W efekcie choć sama energia elektryczna podrożeje, to dzięki niższym podatkom od nowego roku rachunki nam się nie zmienią. Projekt zakłada ustabilizowanie ceny sprzedaży energii elektrycznej dla odbiorców końcowych w 2019 r. poprzez obniżenie podatków i opłat dotychczas funkcjonujących w rachunku za energię elektryczną.

Podstawowym narzędziem do osiągnięcia tego celu jest propozycja czterokrotnego obniżenia stawki akcyzy na energię elektryczną: z 20 do 5 zł za megawatogodzinę (MWh). Dzięki temu rachunki odbiorców zostaną obniżone o 1 miliard 850 mln zł.

Rozwiązaniem uzupełniającym ma być też obniżka tzw. opłaty przejściowej, czyli wynagrodzenia dla operatora systemu przesyłowego za usługę udostępniania krajowego systemu elektroenergetycznego. Przykładowo, w przypadku odbiorców końcowych pobierających energię elektryczną w gospodarstwach domowych, zużywających poniżej 500 kWh energii elektrycznej rocznie, opłata wyniesie 0,05 zł netto miesięcznie (dotychczas było to 0,45 zł, a więc dziewięciokrotnie więcej).

Z kolei gospodarstwa domowe zużywające od 500 do 1200 kWh od nowego roku zapłacą 0,10 zł zamiast 1,90 zł, a przy zużyciu powyżej 1200 kWh 0,65 zł zamiast 6,50 zł. Dzięki mniejszej opłacie przejściowej rachunki dla gospodarstw domowych zostaną obniżone o 1 miliard 700 milionów złotych.