Postanowiłem zwrócić się z interwencją (do ABW), zszokowany lekturą ostatnich interpelacji poselskich posła Adama Andruszkiewicza - powiedział Tyszkiewicz, lider Platformy w regionie, na konferencji prasowej w Białymstoku. Jak mówił dziennikarzom, poseł Andruszkiewicz złożył od 1 listopada 2018 roku 93 interpelacje "głównie w zakresie dotyczącym obronności, bezpieczeństwa narodowego, energetyki i polityki zagranicznej".

W swojej interwencji poseł Tyszkiewicz pyta szefa ABW, czy Agencja prowadziła czynności operacyjno-rozpoznawcze w sprawie tych interpelacji, szczególnie - jak to ujął - "co do ustalenia ewentualnych współautorów interpelacji jakie składał poseł Adam Andruszkiewicz, ich potencjalnej wartości dla służb Federacji Rosyjskiej oraz nagromadzenia w okresie bezpośrednio poprzedzającym powołanie do rządu RP".

Tyszkiewicz mówił, że Andruszkiewicz jest członkiem Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą (od 28 grudnia nie jest już jej członkiem - PAP) oraz Polsko-Białoruskiej Grupy Parlamentarnej i w swojej aktywności poselskiej "nie zajmuje się kwestiami dotyczącymi strategicznych zagadnień bezpieczeństwa Polski".

Lektura listy interpelacji złożonych przez pana posła od początku listopada, wygląda jak lista życzeń służb specjalnych Federacji Rosyjskiej - mówił Tyszkiewicz.

I podał przykład interpelacji dotyczących zakupu myśliwca nowej generacji, planów powołania nowej dywizji zmechanizowanej, przebiegu ćwiczeń wojskowych Anakond, czy współpracy krajów UE w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego.

Tyszkiewicz podkreślał, że te interpelacje nie mają charakteru interwencji i nie zmierzają do rozwiązania konkretnych spraw a mają "wyłącznie charakter informacyjny". - Można zadać pytanie, czy pan poseł Andruszkiewicz znajduje się pod wpływem jakichś agentów wpływu, bo lektura tej listy jest co najmniej głęboko zastanawiająca - powiedział. Jego zdaniem, tematyka i nasilenie tych interpelacji w jednym czasie, powinna budzić zaniepokojenie polskich służb.

W interwencji Tyszkiewicz pyta też ABW, czy prowadziła działania związane z "zaginięciem podpisów w sprawie dotyczącej podejrzeń masowego fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach samorządowych w 2014 roku". Organizacją kierował wówczas Andruszkiewicz.

Śledztwo w sprawie podpisów prowadzi Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Czy rzeczywiście doszło do zaginięcia jednego z tomów akt w tym śledztwie, a jeśli tak, to jak do tego doszło - od kilku tygodni bada to prokuratura w Chełmie (ośrodek zamiejscowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie).

W poniedziałek inni posłowie Platformy poinformowali w Warszawie, że składają zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa ws. zaginięcia akt z tego śledztwa. Poseł Marcin Kierwiński mówił, że "bardzo dużo przypadków" dotyka Andruszkiewicza. "To nie jest pierwsza tego typu sprawa - dziwne rozliczenia w kwestii kilometrówek, dziwne kontakty, dziwne wypowiedzi. To nie przypadek, że ściąga on wszelkie tego typu zdarzenia” - podkreślił. Według polityka, "ktoś bardzo dba o to, żeby prawda o Andruszkiewiczu nie wyszła na światło dzienne".

Związany ze środowiskami narodowymi poseł Adam Andruszkiewicz (wszedł do Sejmu z Kukiz'15, obecnie niezrzeszony) od 28 grudnia pełni urząd sekretarza stanu w resorcie cyfryzacji.