Czy pana zdaniem jest jeszcze szansa na to, że brexit nie dojdzie do skutku?
W tej chwili taka szansa już raczej nie istnieje. Wiadomo, że brexit nastąpi, pytanie tylko jaki. Na pewno kształt Unii Europejskiej bez tego dużego państwa zmieni się zasadniczo.

Rozważane są scenariusze ponownego referendum. Czy to w ogóle możliwe?
Ktoś powiedział, że może warto w takich sytuacjach wprowadzić zasadę "do trzech razy sztuka". Ale to przecież byłaby polityczna zabawa w chowanego. Co jeśli teraz pół procent więcej głosujących opowiedziałoby się przeciwko brexitowi? Przecież spowodowałoby to wstrząs i radykalny wzrost niezadowolenia wśród tych, którzy w istocie chcieli opuścić Unię Europejską i wygrali pierwsze głosowanie. Znamy już przypadek, w którym jedno z państw europejskich (Irlandia - przyp. red.) nie przyjęło traktatu lizbońskiego w drodze referendum i zdecydowano się na powtórzenie głosowania. To jednak zawsze pewna inżynieria polityczna, która niesie pewne ryzyko. Demokracja ma to do siebie, że nawet nieznaczny, minimalny werdykt na którąś ze stron jest ostateczny. Nierozsądnie byłoby go lekceważyć tylko dlatego, że nam się nie podoba. Nie spodziewałbym się nowego referendum.

Niestety?
Chyba tak, bo miałbym nadzieję na pozostanie Wielkiej Brytanii w strukturach europejskich. To byłoby dla nas dużo lepsze. Na brexicie traci przecież także pozycja międzynarodowa całej Unii, bo Wielka Brytania to duże państwo i mocarstwo atomowe, które odgrywa znaczną rolę także w systemie obronnym Europy patrząc przez pryzmat NATO.

Ponowne referendum mogłoby służyć polskim interesom.
Tak, dla Polaków wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zdecydowanie nie jest korzystne. I powtarzają to wszyscy, niezależnie od poglądów. Należy żywić nadzieję, że ostateczne rozwiązania zostaną odpowiedzialnie wypracowane i nie wywołają żadnego trzęsienia ziemi. Jeden z tabloidów żartobliwie napisał, że "Brytyjczycy zrobili sobie Meksyk". Trudno o inne wrażenie.

Wiele może wskazywać na to, że dojdzie do trzęsienia ziemi. Czasu na porozumienie coraz mniej.
Myślę, że zdrowy rozsądek zacznie odgrywać coraz ważniejszą rolę. Na uwagę zasługuje także postawa pani premier Theresy May. Jest położona w bardzo trudnej sytuacji, z której zdawała sobie sprawę, gdy obejmowała urząd. Jestem dla niej pełen uznania i podziwu, pomimo jej niepowodzeń. Jej rola jest dziś bardzo niewdzięczna - przegrała z kretesem głosowanie nad swoją propozycją porozumienia, teraz musi szukać rozwiązań wspólnie z parlamentem. Pocieszającym jest to, że zgodnie z analizami ekspertów, Polacy nie ucierpią bezpośrednio na tym zamieszaniu. Polskie firmy być może nie będą miały lekko, ale myślę, że racjonalność i własne interesy polityków brytyjskich przemówią za tym, aby doszło w końcu do porozumienia, także w wymiarze gospodarczym. Ktoś powiedział, że skoro wygrali Bitwę o Anglię to z sukcesem rozwiążą i ten problem. Trzeba trzymać kciuki za Brytyjczyków.

Na razie wszystko wymyka się spod kontroli zarówno zwolenników brexitu, jak i przeciwników.
W istocie tworzy się duży bałagan. Okazuje się, że wychodzenie z UE jest znacznie trudniejsze niż inne przedsięwzięcia. Pamiętajmy tutaj też o problemie z Irlandią Północną. Ewentualne przywrócenie granicy mogłoby niepotrzebnie eskalować dawne napięcia. Jestem rozczarowany tym, że Brytyjczycy nie przyjęli proponowanego rozwiązania, gdyż to ułatwiłoby ustabilizowanie sytuacji.

Może Unia Europejska chce pokazać, jakie są konsekwencje płynące z rozbijania projektów integracji europejskiej?
Warto uczyć się na błędach innych. Wielu dziś uważa, że twórcy pomysłu referendum w Wielkiej Brytanii chcieli zagrać tym tematem, a nie go przegrać. Wynik przecież zaskoczył wszystkich, a ojcowie tej historii "udają Greka".

Unia Europejska nie powinna ulegać Wielkiej Brytanii w kolejnych negocjacjach?
Trzeba zachować rozsądek. Nie chodzi tu o żaden odwet na Brytyjczykach, trzeba przyjąć ich demokratyczną, nawet jeśli zdecydowanie niejednomyślną, decyzję. Z drugiej strony na Wyspach żyje też wielu ludzi, którzy są zwolennikami pozostania w Unii. Dążenie do osiągnięcia porozumienia to także wyraz uszanowania ich praw.

Czy brexit i podziały społeczne jakie w związku z nim powstały mogą być przestrogą dla Polski?
Każdy inteligentny człowiek wyciąga wnioski. Warto uważnie śledzić sytuację w Wielkiej Brytanii, aby uczyć się na cudzych błędach, zamiast na swoich własnych.