Pod koniec grudnia "Gazeta Wyborcza" napisała o dwóch współpracownicach prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martynie Wojciechowskiej oraz dyrektorce gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Ujawniono wówczas, że zarobki Martyny Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł, czemu sam bank zaprzeczył.

28 grudnia senator PiS skierował do prezesa NBP dwa oświadczenia, w których pytał m.in. o zarobki współpracowniczek Adama Glapińskiego.

W czwartek senator powiedział dziennikarzom w Sejmie, że odpowiedzi, które otrzymał "zupełnie" nie satysfakcjonują ani jego, ani jego wyborców. Jak dodał, przygotowuje w tej chwili "nowe oświadczenia w tym zakresie".

- Oczekiwałbym od Narodowego Banku Polskiego poważnego traktowania Senatu, parlamentarzystów, ponieważ mamy prawo i obowiązek interweniować, zadawać pytania, podejmować czynności, właśnie w oparciu o prawo, a obowiązkiem instytucji państwowych - a Narodowy Bank Polski jest taką instytucją - jest opowiadać rzeczowo i merytorycznie na zadawane pytania, czy poruszane kwestie - podkreślił Jackowski.

- Nasz radny wojewódzki Artur Czapliński z Płońska napisał, że tego rodzaju postawa prezesa NBP, ukrywanie i brak transparentności, jasności, na pewno nie służy wygraniu wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. Myślę, że to jest pogląd, z którym bardzo wiele osób się zgadza - oświadczył senator PiS.

Dziennikarze zwrócili uwagę, że w środę prezes NBP Adam Glapiński żartobliwie odniósł się do interwencji senatora Jackowskiego, nawiązując do zdjęć w jednym z tabloidów, na których polityk PiS był nago na plaży. Glapiński powiedział wtedy: "Wysłałem prywatną wiadomość do Jana Marii Jackowskiego, znam go kilkadziesiąt lat. Słynie ze skłonności do jawności, bardzo to lubi, nawet na plaży. Senator wszystko chciałby ujawniać, ale w Polsce obowiązuje prawo".

Jackowski powiedział: "Rozumiem, że jest to pochwała tego, że jestem zwolennikiem jawności. W przeciwieństwie do pana prezesa NBP najwyraźniej nie mam nic do ukrycia".

Senat zaproponował wprowadzenie do nowelizacji ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne oraz ustawy o Narodowym Banku Polskim, jednej poprawki korygującej błąd legislacyjny. Teraz nowelą ponownie zajmie się Sejm i po przyjęciu bądź odrzuceniu poprawki Senatu skieruje ją do prezydenta. Nowe przepisy spowodują, że jawne staną się zarobki kadry kierowniczej w NBP; regulować będą też wysokość wynagrodzeń kierownictwa banku.

Glapiński powiedział w środę, że nie ingeruje w proces legislacyjny. - To nie była inicjatywa NBP, żeby taką ustawę robić. Ona nam w niczym nie pomoże, tylko nam przeszkodzi, cały szereg różnego rodzaju problemów pracowniczych się może pojawić, ale damy sobie z nimi oczywiście radę, niezależnie i samodzielnie" - dodał. Zapowiedział także, że dopóki jest prezesem NBP, to "na pewno nikt nie naruszy niezależności banku centralnego". "I nie pozwolimy sobie tutaj tej nienaruszalności naruszać, łącznie z całą RPP i zarządem - podkreślił.