W środę o godz. 18 członkowie Inicjatywy Stop Wojnie rozpoczęli protest przeciwko konferencji bliskowschodniej organizowanej przez Polskę i USA, poświęconej problematyce pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Miejsce pikiety to róg ulicy Miodowej i Krakowskiego Przedmieścia, nieopodal Zamku Królewskiego, gdzie trwała uroczystość powitania uczestników konferencji.

Około trzydziestu osób pokojowo protestowało w eskorcie policji. Hasła, które dało się słyszeć w trakcie protestu to "Zamknąć raut militarystów!", "Nie wojnie z Iranem!" czy "Wolność Palestynie!".

Filip Ilkowski - organizator protestu - powiedział PAP, że "jest to pikieta przeciwko konferencji militarystów. Największa machina militarna świata, jaką są Stany Zjednoczone, odpowiada za szereg wojen na Bliskim Wschodzie wraz z lokalnymi dyktatorami i okupantami, takimi jak Arabia Saudyjska czy Izrael. Zbierają się, by mówić o pokoju i bezpieczeństwie. W istocie są to państwa, które odpowiadają za wojny i terror właśnie w tym rejonie świata".

Według uczestników pikiety, spotkanie ministerialne jest próbą ingerencji w suwerenność Iranu, a rozmowy o sytuacji na Bliskim Wschodzie nie powinny odbywać się bez samych zainteresowanych. Działacz lewicowy Piotr Ikonowicz powiedział, że "mamy do czynienia z podżeganiem do kolejnej wojny. Państwa, w których interweniowało NATO i Stany Zjednoczone właściwie już nie istnieją. Nie tylko nie ma tam demokracji, ale nie ma tam żadnej władzy państwowej".

W warszawskim spotkaniu ministerialnym poświęconym problematyce pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie udział biorą przedstawiciele kilkudziesięciu krajów z całego świata, m.in. wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz stanu Mike Pompeo, premier Izraela Benjamin Netanjahu, a także szeroka reprezentacja Bliskiego Wschodu (w tym Arabia Saudyjska, Izrael, Katar, Jemen, Jordania, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie) oraz przedstawiciele wszystkich państw członkowskich UE.