Za wyrażeniem zgody na uchylenie immunitetu Arent opowiedziało się 163 posłów, 243 było przeciw, 8 wstrzymało się od głosu. Większość bezwzględna wynosiła 231.
Sprawa dotyczy burzliwego posiedzenia Sejmu w nocy z 18 na 19 lipca 2017 roku, kiedy Izba rozpatrywała projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Według Gajewskiej posłanka Arent próbowała wyrwać jej telefon, którym nagrywała m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Odrzucenie wniosku posłanki Gajewskiej negatywnie zaopiniowała 13 marca sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.
Podczas posiedzenia komisji obrońca Arent, posłanka PiS Małgorzata Wassermann wnioskowała o negatywne zaopiniowanie wniosku Gajewskiej. Wassermann wyraziła "najwyższe zdziwienie, iż w tak poważnym miejscu jak Sejm, na sali, w czasie debaty ktoś wyciąga telefon komórkowy i po prostu nagrywa". - - dodała.
Sama Arent podkreśliła, że nie czuje się winna. - - stwierdziła posłanka PiS.
Podczas debaty w Sejmie w lipcu 2017 r. poseł PO Borys Budka zwracając się do szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego mówił: -
Na te słowa zareagował Kaczyński. - - wówczas oświadczył lider PiS.
Sejm lub Senat wyraża zgodę na pociągnięcie posła lub senatora do odpowiedzialności karnej w drodze uchwały podjętej bezwzględną większością głosów ustawowej liczby posłów lub senatorów. Nieuzyskanie wymaganej większości głosów oznacza podjęcie uchwały o niewyrażeniu zgody na pociągnięcie posła lub senatora do odpowiedzialności karnej.