Senator Jan Rulewski, który opuścił klub PO w proteście wobec formuły Koalicji Europejskiej i obecności na listach dawnych działaczy PZPR, nie jest jedynym politykiem, który niechętnie patrzy na nowy podmiot. Wśród tworzących koalicję ugrupowań najwięcej przeciwników nowej koalicji jest w PSL.

Podczas lutowego posiedzenia Rady Naczelnej przeciwko przystępowaniu PSL do Koalicji Europejskiej wypowiedzieli się m.in. były minister rolnictwa Marek Sawicki i poseł Eugeniusz Kłopotek. Za sceptyka uważany jest trzymający się obecnie na uboczu polityki były premier i dwukrotny lider PSL Waldemar Pawlak, choć pytany przez PAP o Koalicję Europejską, nie chciał się wypowiadać.

Swojego sceptycyzmu nie kryje natomiast Eugeniusz Kłopotek. - Uważałem, że Koalicja Europejska to dla PSL nie najlepszy wybór, ale decyzja została podjęta - mówi PAP.

Zwraca uwagę, że o ile Koalicja Europejska mogłaby mieć rację bytu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, kalendarz wyborczy powoduje, że jej głównym celem stają się jesienne wybory parlamentarne.

Zdaniem Kłopotka, jeśli majowe wybory do PE koalicja przegra z PiS, wówczas zapewne się rozpadnie. - Wtedy jednak szkoda będzie tego straconego czasu na kampanię PSL jako partii - mówi.

Natomiast jeśli KE wygra majowe wybory z PiS, nawet jednym mandatem, wówczas naturalne będzie dążenie, by analogiczną koalicję stworzyć w wyborach parlamentarnych. - I wtedy będziemy mieli nie kłopotek, ale kłopot - ocenia poseł PSL. - Bo moim zdaniem nasz start w wyborach parlamentarnych z listy koalicji oznacza koniec PSL - dodaje.

Zdaniem Kłopotka różnice programowe między partiami tworzącymi obecną Koalicję Europejską są zbyt duże, żeby mogły one wspólnie utworzyć rząd mający spójny program. - Nawet jeśli ustalimy jakieś wspólne minimum programowe, taka koalicja, składająca się z kilku partii, szybko się rozpadnie. I co wtedy? Nowe wybory? - pyta.

Poseł PSL uważa więc, że ludowcy powinni startować samodzielnie, bo wtedy ocalą nie tylko swoją tożsamość, a także będą mieli większe pole manewru po wyborach. - Jeśli partia polityczna nie jest w stanie samodzielnie przekroczyć 5-procentowego progu wyborczego, to jaki jest sens, by istniała - zaznacza.

Sceptycy wobec formuły Koalicji Europejskiej są także w znajdującym się od 2015 roku poza parlamentem SLD. Na konwencji przeciw głosowała rzeczniczka partii Anna Maria Żukowska. Pytana o to przez PAP odsyła do swojego wpisu na Facebooku.

"Staram się być w podejmowanych decyzjach konsekwentna, więc jako od dawna zdeklarowana zwolenniczka koalicji stricte lewicowej do wyborów do PE nie mogłam oddać innego głosu. Moja koncepcja przegrała, bo być może była błędna i mądrość zbiorowa partii polega na tym, że balansuje skrajności. Czas pokaże, co się wydarzy. Jeśli Koalicja Europejska odniesie wyborczy sukces, to okaże się, że warto być pragmatycznym i konsensusowym" - napisała po lutowej decyzji.

Z kolei była wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska, która odmówiła propozycji startu do Parlamentu Europejskiego, zaznacza, że nie jest przeciwniczką KE. Jej zdaniem jednak liczba mandatów, jakie będą do obsadzenia przy okazji ewentualnego wspólnego startu do Sejmu, może powodować, że konflikty o miejsca na listach między poszczególnymi partiami będą bardzo ostre i mogą wpłynąć na spójność całej koalicji.

Najtrudniej przeciwników Koalicji Europejskiej znaleźć w Platformie Obywatelskiej i Nowoczesnej. Zwłaszcza politycy tej drugiej partii podkreślają, że tylko formuła wspólnego startu daje szanse na zwycięstwo wyborcze z PiS i odsunięcie tego ugrupowania od władzy. - Mamy naszą tożsamość, ale w tym momencie ważniejszy jest wspólny sprzeciw wobec polityki prowadzonej przez PiS - mówi PAP Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna).

Także w PO nikt nie chce pójść w ślady Jana Rulewskiego. - Powinniśmy startować razem w ramach tej koalicji, bo innej możliwości nie ma, żeby pokonać PiS - mówi PAP poseł Platformy Antoni Mężydło, dawny działacz opozycji antykomunistycznej, pytany, czy nie podziela argumentów Rulewskiego. - Racje polityczne powinny przeważyć nad komfortem psychicznym - dodaje.

Koalicję Europejską tworzą PO, Nowoczesna, PSL, SLD i Zieloni.