Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Podczas weekendowej konwencji w Szczecinie prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział podwyższenie maksymalnej kary za przestępstwo o charakterze pedofilskim do 30 lat pozbawienia wolności i brak możliwości orzeczenia kary w zawieszeniu. Co więcej, Jarosław Kaczyński uznał, że granica wieku ofiary, która dziś wynosi 15 lat, jest zbyt niska.

W poniedziałek swój projekt zmian w prawie wniosła do Sejmu Koalicja Obywatelska. Zakłada on, że przestępstwa o charakterze pedofilskim nie będą ulegać przedawnieniu (dziś następuje ono, gdy ofiara skończy 30 lat). Do tego środek karny w postaci zakazu pracy z dziećmi ma być w takich sprawach orzekany dożywotnio. Opozycja chce również rozszerzenia kompetencji rzecznika praw dziecka o możliwość powoływania przez niego specjalnego zespołu prokuratorów zajmujących się ściganiem przestępstw seksualnych popełnionych wobec dzieci.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro powołał zespół, którego zadaniem jest przeprowadzenie analizy zdarzeń przedstawionych w filmie – poinformowała IAR jego rzecznik prasowa Ewa Bialik. Z kolei Wiosna Roberta Biedronia mówi o potrzebie powołania sejmowej komisji ds. zadośćuczynienia ofiarom księży.

Największe szanse na urzeczywistnienie mają propozycje przedstawione przez Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza że opracowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt zmian kodeksu karnego (który obecnie jest w konsultacjach) już przewiduje (choć nie tak radykalnie jak ostatnie zapowiedzi) podwyższenie kar za tego rodzaju czyny. Chodzi nie tylko o zwiększenie maksymalnej kary za wykorzystanie seksualne osoby poniżej 15. roku życia (z 12 do 15 lat), ale też stworzenie nowego typu kwalifikowanego tego przestępstwa w postaci wykorzystania dziecka poniżej siódmego roku życia. Takie przestępstwa miałyby być zagrożone karą do 20 lat więzienia.

Jestem jak najbardziej za surowym karaniem tego typu przypadków, ale nie wydaje mi się, żeby dobrą receptą było wyśrubowywanie maksymalnego zagrożenia. Znacznie ważniejsze jest to, by korzystając z obecnych przepisów, ścigać tego typu przestępstwa. Aby one były potępiane także przez hierarchów Kościoła katolickiego oraz żeby nie zdarzały się wypadki przenoszenia sprawców z parafii do parafii, gdzie dalej mogą prowadzić zajęcia z młodzieżą – ocenia prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, który traktuje te propozycje w kategorii przedwyborczej propagandy. – Trzeba położyć nacisk na powszechne potępienie takich przypadków i dążyć do wyeliminowania ukrywania sprawców, niezależnie od tego, czy jest to ksiądz, czy np. ktoś z rodziny – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem film stanowi dowód na to, że nie da się tego problemu zwalczyć poprzez manipulowanie sankcjami. Zwraca natomiast uwagę na zagrożenia związane z podwyższaniem wieku, poniżej którego kontakt o charakterze seksualnym stanowi przestępstwo.

Istotna część przestępstw pedofilskich nie dotyczy wcale wykorzystywania dziecka przez dorosłą osobę, a relacji seksualnych pomiędzy prawie rówieśnikami. W ten sposób są traktowane także czyny, w których nie doszło do obcowania płciowego. Więc im starsze jest dziecko, a różnica wieku pomiędzy ofiarą i sprawcą jest mniejsza, tym bardziej zaostrzanie przepisów traci sens – tłumaczy dr Małecki. Dodaje, że zamiast podwyższać wiek dozwolonych kontaktów seksualnych, lepiej wyznaczyć niższą granicę wieku, od którego takie czyny są traktowane surowiej, np. do 12 lat.

Pokazanie, że jest to najbardziej drastyczny czyn, który ze szczególną mocą chcemy piętnować, miałoby sens. Może się bowiem okazać, że z jednej strony podniesiemy granicę dozwolonego kontaktu seksualnego do 18 lat, a z drugiej strony na gruncie kodeksu cywilnego istnieje możliwość zawarcia związku małżeńskiego przez parę 17-latków – komentuje.

Zdaniem eksperta dużo bardziej sensowne wydają się propozycje opozycji. Reagowanie za pomocą środka karnego w postaci zakazu kontaktu z dziećmi, czyli potencjalnymi ofiarami, oznacza, że prawo oddziałuje na sprawcę nawet po jego wyjściu z więzienia. – Kontrola takiej osoby nawet dożywotnia, za pomocą środka karnego, którego złamanie oznaczać będzie powrót za kratki, jest lepszym pomysłem. Tak samo jak powołanie wyspecjalizowanych prokuratorów do prowadzenia tych trudnych postępowań – ocenia dr Małecki.

Wszystko jednak rozbija się o egzekwowanie nakładanych zakazów. A z tym – jak pokazał dokument Sekielskiego – jest problem.