To drugi raz (pierwszy – 2 lipca), kiedy świadek nie stawił się w Sądzie Rejonowym w Krakowie, aby zeznawać ws. tzw. protestów wawelskich, do jakich doszło 18 grudnia 2016 r. Wówczas grupa demonstrantów próbowała przeszkodzić prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu i towarzyszącym mu politykom, m.in. ówczesnej premier Beacie Szydło, we wjeździe na wzgórze wawelskie. Prezes PiS każdego 18 dnia miesiąca (rocznica pogrzebu) modli się przy sarkofagu pary prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Ryszard Terlecki w usprawiedliwieniu odczytanym we wtorek przez krakowski sąd napisał, że nie może stawić się w związku z napiętym kalendarzem i obowiązkami publicznymi, a konkretnie z powodu posiedzenia komitetu PiS, podczas którego będą zatwierdzane listy wyborcze. Szef klubu PiS podkreślił równocześnie, że zależy mu na tym, aby złożyć zeznania i zaproponował, aby sąd wezwał go ponownie na 31 lipca, 2 lub 14 sierpnia. Sędzia jednak z powodu urlopu nie może przesłuchać świadka w proponowanych terminach.

Ryszard Terlecki jest ostatnim świadkiem ws. tzw. protestów wawelskich. Kolejny termin przesłuchania Terleckiego sąd, w uzgodnieniu ze stronami, wyznaczył na 12 września. Sąd też zaproponował wstępnie 1 października na dzień mów końcowych w procesie.

Również 2 lipca świadek nie stawił się na przesłuchanie z powodu obowiązków publicznych, spraw państwowych. Obrona osób obwinianych o blokadę Wawelu wniosła we wtorek o zastosowanie wobec świadka środków dyscyplinarnych, np. grzywny, w celu "zmotywowania" go do pojawienia się w sądzie. Sąd jednak odrzucił wniosek i uznał usprawiedliwienie nieobecności, które – jak mówił sędzia – zostało przedstawione sądowi z wyprzedzeniem. Obronie "siedmiu" zależy na przesłuchaniu świadka, ponieważ po demonstracjach miał on ocenić, że policja zachowała się zbyt łagodnie wobec blokujących wjazd na Wawel.

18 grudnia 2016 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński i inni politycy PiS wjechali na wzgórze wawelskie niedostępną dla ruchu kołowego trasą – przez bramę Herbową. Demonstranci mieli się położyć na ziemi, aby nie dopuścić do przejazdu. Wjazd kolumny umożliwiła jednak policja. Manifestanci protestowali "przeciwko upolitycznieniu Wawelu".

W sierpniu ub.r. krakowski sąd, przed którym toczy się proces siedmiorga obwinionych o blokadę, odrzucił wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, wicepremier Beaty Szydło, posła Jacka Osucha oraz senator Izabeli Kloc. Sąd po zapoznaniu się z materiałem dowodowym m.in. w postaci nagrań filmowych ocenił, że zeznania polityków nie będą przydatne dla ustalenia, czy obwinieni dopuścili się zarzucanych im czynów. Dodatkowo powołanie tych świadków mogłoby – w ocenie sądu – spowodować znaczną przewlekłość postępowania. W procesie zeznawali też m.in. policjanci.

Według policji, obwinione osoby dopuściły się wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Początkowo - na wniosek policji - sąd wydał w sprawie obwinionych wyroki nakazowe, skazując wszystkich na kary grzywny w wysokości 300, 400 lub 500 zł. Kiedy wszyscy obwinieni wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego, sprawa trafiła do sądu rejonowego. Ten postanowił umorzyć wszystkie postępowania. Uznał, że osoby obwinione nie dopuściły się wykroczenia, ich działanie nie miało znamion społecznej szkodliwości, a zgromadzenie było legalne.

W wyniku zażalenia Komendanta Miejskiego Policji w Krakowie sąd okręgowy w wydziale odwoławczym uchylił zaskarżone postanowienie. Uznał m.in., że umorzenie sprawy na posiedzeniu było przedwczesne, ponieważ sąd powinien dokonać merytorycznej oceny zarzutów i dowodów wobec obwinionych. Sprawa wróciła na wokandę.

Obwinieni nie przyznali się do winy. Wyjaśniali m.in., że przyszli pod Wawel, ażeby "protestować przeciwko upartyjnieniu Wawelu przez posła Jarosława Kaczyńskiego"; że zbulwersował ich fakt wjeżdżania nieoznakowanych samochodów bramą Herbową, niedostępną dla ruchu kołowego, przez którą ostatni raz, jak tłumaczyli demonstrujący, wjeżdżał Hans Frank w czasie wojny i przez, którą wnoszono trumnę z ciałem Lecha Kaczyńskiego.