Zarząd PO zatwierdził w piątek dwoje kandydatów w prawyborach prezydenckich - wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

Komorowski był pytany w niedzielę w TVN24 o to, jakie cechy powinien mieć przyszły prezydent. Według niego, ważne jest to, by czuł się namaszczony nie tylko przez swoich wyborców, ale także czuł się reprezentantem wszystkich pozostałych środowisk politycznych, nawet tych, które na niego nie głosowało. Jak zaznaczył, prezydent nie może polegać tylko na deklaracji, że tak jest, tylko to musi znajdować potwierdzenie w czynach, w działaniu, a sposobem, aby była to prawda jest przestrzeganie konstytucji. Ja bym marzył o takim prezydencie dla mojej ojczyzny, który by potrafił tworzyć wspólnotę obejmującą ludzi o różnych poglądach, a przynajmniej starał by się o to - dodał Komorowski.

Pytany, kto z polityków opozycji jego zdaniem bardziej pasuje do tych kryteriów - Kidawa-Błońska (KO), Jaśkowiak, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz czy lider Lewicy Razem Adrian Zandberg - Komorowski odpowiedział, że Kidawa-Błońska ma ogromne pokłady takiej umiejętności budzenia sympatii ponad podziałami politycznymi. Ma taki potencjał budzenia sympatii, a więc też przyciągania do jakiegoś wspólnego myślenia, działania, chyba największy z tych wszystkich kandydatów - ocenił b. prezydent.

Podkreślił jednocześnie, że Jaśkowiak jest człowiekiem pełnym woli walki. Niewątpliwie warto przyglądać się jego losom politycznym, bo jest człowiekiem nie tylko dużej ambicji, ale i umiejętności o czym świadczy zdobycie władzy w Poznaniu. Według mnie ma przed sobą ciekawą, dobrą przyszłość, ale trzeba jeszcze dojrzewać do polityki także tej centralnej, do polityki na szczytach państwa polskiego - dodał Komorowski.