Dziennik Gazeta Prawana logo

Napieralski: Sojusz musi się zmienić

5 listopada 2007, 05:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kongres partii, na którym zostaną wybrane władze SLD powinien odbyć się wcześniej, niż się to planuje - twierdzi mówi DZIENNIKOWI Grzegorz Napieralski, sekretarz generalny SLD.

Kamila Wronowska: Część działaczy SLD narzeka na Wojciecha Olejniczaka i wymienia pana jako przyszłego szefa SLD. Sojusz dzieli się na tych, co popierają Olejniczaka, i tych, co popierają Napieralskiego?
Grzegorz Napieralski: Nie. SLD jest formacją, która dyskutuje, rozmawia, ma różne pomysły na przyszłość. Ale nie jest formacją, która się dzieli na popierającego jednego czy drugiego. To bardzo błędne twierdzenie. Szkodliwe dla całego SLD.

SLD jest spójne, czy są w nim różne frakcje?
W SLD są owszem nurty bądź grupy, które bardziej dyskutują o programie i pewnych wartościach, ale nie o nazwiskach. Nazwisko jest zawsze rzeczą wtórną, która rozgrywa się tylko w jednym momencie - w trakcie kongresu, gdzie wybierane są władze.

Jeszcze nie doszło do pierwszego posiedzenia Sejmu, a w klubie LiD już są kłótnie - choćby o wicemarszałka Sejmu. Jakiej współpracy można się spodziewać w przyszłości?
W sprawie, którą pani porusza, problem był w czymś innym. Tu chodzi o to, że SMS-em dowiedzieliśmy się o decyzji czterech przewodniczących partii. A strategiczne decyzje, nawet jeśli dotyczą koalicji, powinny zapadać w strukturach partii. I to był powód różnicy zdań.

Powstanie jeden klub LiD?
Jeżeli lewica chce coś zbudować, to musi być razem. Natomiast jeżeli ktoś to będzie chciał rozbijać, to będzie zły kierunek. Kiedyś Marek Borowski postanowił budować własną formację. Skończyło się tym, że nie wszedł wtedy do parlamentu. Wyborcy wielokrotnie pokazali, że premiują tych, którzy potrafią się porozumieć.

LiD powinni przekształcić się w jedną partię?
Jestem zwolennikiem budowania szerokiego porozumienia na lewicy. Ale nie tylko czterech partii, a różnych środowisk, stowarzyszeń. Powinna być to lewica złożona z różnych podmiotów. Ale nie jedna partia.

SLD odchodzi od hasła odmładzania partii? Dziś do Sejmu znów dostało się wielu zasłużonych działaczy. Mało jest młodych.
Trzeba godzić młodość z doświadczeniem. Młodzi ludzie muszą być promowani i wspierani przez starszych kolegów. Wynik nie pozwolił niestety zdobyć dwóch, trzech mandatów w okręgu. Wyborcy stawiali na znane nazwiska i dlatego to najczęściej one dostawały się do parlamentu.

Bo osoby znane miały "jedynki" na listach.
Była próba konsensusu. Ale byli jeszcze koalicjanci. To nie była suwerenna decyzja, tylko SLD. Miejsce na liście to nie wszystko. Krystyna Łybacka weszła do Sejmu z trzeciego miejsca, pokonując młodego pokolenia SLD, który otwierał listę. To potwierdza moją tezę, rzecz nie w miejscu na liście, ale w wyniku w całym kraju.

Jak zmieniać SLD?
Przede wszystkim musi być bardziej wyrazisty, odwoływać się do ludzi młodych, budować wizję nowoczesnej Polski, kraju otwartego i tolerancyjnego, z silnym poszanowaniem dla wolności osobistej i swobody sumienia. Także ostanie wybory pokazują, że zwłaszcza ludzie młodzi mają dosyć podziałów, jątrzenia, szukania wroga. Trzeba przedstawić wizję Polski przyszłości, a nie opowiadać o wstawaniu z kolan czy umieraniu za pierwiastek.

Po wyborach wzrosło niezadowolenie z Olejniczaka. Niektórzy żądają jego głowy. Mówi się o szybszym kongresie.
Jestem zwolennikiem, by Kongres partii odbył się w przyszłym roku, czyli tak, jak przewiduje to kalendarz, jednak jeszcze przed wakacjami. Chodzi o to, by władze partii już z nowym mandatem budowały silną lewicę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Dziś jestem daleki od spekulacji w stylu "kto, co i jak".

Jaka jest pana odpowiedź?
Moja odpowiedź padnie na kongresie.

Ale trzeba w wizji partii coś zmienić?
Na pewno trzeba ją wzmocnić. SLD jest formacją o bogatej tradycji, ma wspaniałych ludzi. Może dzisiaj niewidocznych, ale oni są w swoich województwach. Trzeba ich jeszcze bardziej zmobilizować do pracy, usprawnić struktury i ruszyć do walki z przeciwnikiem. A przeciwnik jest groźny. To PiS i PO.

Gdyby większość działaczy chciała, by to pan pokierował Sojuszem?
Jestem sekretarzem generalnym SLD, osobą niezależną, która słucha doradców, słucha ludzi, którzy są wokół mnie. Mam swoją pozycję. Praktyka w polityce nauczyła mnie jednego, trzeba reagować na sprawy, które istnieją realnie, na dywagacje szkoda czasu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj