Baronowie mają bezpieczne posady doradców przewodniczącego. "Super Express" pisze, że Olejniczak chce w ten sposób kupić przychylność wielu delegatów na kongres, którzy z tęsknota wspominają czasy rządów Leszka Millera.

Zdaniem gazety pomysł Olejniczka budzi w partii ogromne kontrowersje. "To skandal, że otacza się partyjnym betonem. Gdzie jest to nowe otwarcie? Zamiast stawiać na młodych sympatyków lewicy, budować zespół ekspertów, za ciężkie pieniądze ściąga polityków, których czas już dawno minął" - mówi na łamach "Super Expressu" jeden z działaczy Sojuszu.

"Wojtek liczy, że Kurczuk i Łuczak namówią delegatów ze swoich województw do głosowania na obecnego przewodniczącego. To już nie te czasy. Głosowanie jest tajne i każdy zrobi, co będzie chciał. A pozycja Wojtka w regionie z każdym dniem jest coraz słabsza" - ucina informator "Super Expressu".

Kurczuk potwierdza, że dostał taką ofertę od Olejniczaka. "Generalnie chodzi o wzmocnienie pracy programowo-praktycznej" - wyjaśnił.