Poseł Lewicy Wiesław Szczepański powiedział na konferencji w Sejmie, że społeczność międzynarodowa powinna wspierać Australię w walce z pożarami. "Apelujemy do premiera polskiego rządu o to, aby wysłał do Australii naszych strażaków, dzisiaj w Australii są już strażacy ze Stanów Zjednoczonych, z Kanady, Nowej Zelandii, ale 6 stycznia również rząd Rumunii wysłał 70 strażaków" - powiedział.
Szczepański zaznaczył, że co prawda premier Morawiecki rozmawiał z premierem Australii nt. możliwości wysłania polskich strażaków, ale - jak powiedział poseł - na rozmowie się skończyło. - Około stu polskich strażaków jest gotowych do tego, aby tam wyjechać (...) mamy również deklaracje niektórych marszałków województw, ze byliby gotowi w ramach swoich budżetów wesprzeć akcję poprzez dofinansowanie wyjazdu (strażaków) - powiedział Szczepański.
Dyrektor biura legislacyjnego klubu Lewicy Dariusz Standerski poinformował, że Lewica przygotowała i złożyła już projekt uchwały "w sprawie wsparcia w gaszeniu i ograniczaniu skutków pożarów w Australii".
W projekcie autorzy zwrócili uwagę, że pożary lasów i buszu w Australii objęły już 84 tysiące kilometrów kwadratowych, czyli powierzchnię większą niż 1/4 powierzchni Polski.
"Społeczność międzynarodowa powinna okazać solidarność i wesprzeć władze Australii w akcjach ratunkowych i pożarniczych. Sejm RP wzywa Radę Ministrów do podjęcia działań umożliwiających wsparcie miejscowych służb. Polscy strażacy wielokrotnie udowadniali swoje bohaterstwo, wysokie kwalifikacje i zaangażowanie w trudnych warunkach, prowadząc akcje ratownicze poza granicami Polski - ostatnio podczas pożarów w Szwecji" - napisano w projekcie uchwały.
Jak podkreślili autorzy, katastrofa klimatyczna, skutkująca gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, długotrwałymi suszami i degradacją środowiska naturalnego to globalny problem. "Powinniśmy wspólnie odpowiedzieć na nadchodzące wyzwania" - apelują.
Tegoroczna fala pożarów w Australii rozpoczęła się wyjątkowo wcześnie i przynosi tragiczne żniwo w skali niespotykanej w poprzednich latach. Na skutek pożarów tysiące osób musiało opuścić swoje domy, a część z nich chroniła się na plażach. W niektórych stanach, w tym w Nowej Południowej Walii, ogłoszono stan wyjątkowy, a władze przeprowadzają przymusową ewakuację ludności, w tym za pomocą należących do wojska okrętów i śmigłowców. W wyniku pożarów zginęły również niezliczone ilości zwierząt.