W czwartek prezydent Andrzej Duda rozpoczął objazd po kraju na pokładzie DudaBusa. Jako pierwsze miejscowości odwiedził Łowicz (woj. łódzkie), a potem Turek (woj. wielkopolskie). Podczas spotkania z mieszkańcami Turku Duda powiedział, że "rosną ceny". No proszę państwa rosną. Ale chcę państwa uspokoić - wiele z nich rośnie tylko przejściowo - zaznaczył.

Reklama

O wypowiedź prezydenta została zapytana w sobotę jego kontrkandydatka w majowych wyborach Małgorzata Kidawa-Błońska. Jeżeli ktoś codziennie robi zakupy, codziennie płaci rachunki za prąd, za gaz, kupuje benzynę na stacjach, robi zakupy w sklepach, to wie jak ceny rosną - odpowiedziała obecna wicemarszałek Sejmu.

Jak dodała, zaniepokojony faktem rosnących cen jest "każdy Polak". Jeżeli pan prezydent okazjonalnie wyszedł na zakupy, to nie wie tego, bo skąd ma o tym wiedzieć? Nikt mu o tym nie powiedział, nie informuje go, jest odcięty od tak ważnych informacji - oceniła Kidawa-Błońska.

Prezydent mówiąc o "przejściowości" podwyżki cen, wskazywał, że przyczyną tego są m.in. "wydarzenia, które są zupełnie od nas niezależne, jak choćby kryzys na Bliskim Wschodzie, który spowodował wzrost cen ropy naftowej". Pociągnął za sobą wzrost cen paliw (...) Ale te ceny już zaczynają spadać, bo ten kryzys miał charakter przejściowy - argumentował Duda.

Prezydent zatrzymał się też podczas czwartkowego objazdu DudaBusem w jednym z małych sklepów w okolicach Turku, gdzie zrobił zakupy. W piątek poseł KO Michał Szczerba zwrócił uwagę, że w sklepie, gdzie prezydent robił zakupy, w gablocie z wędlinami nie były widoczne ceny. Kiedy prezydent robił zakupy w gablocie sklepowej z wędlinami i mięsem nie były widoczne ceny. Na to zwrócili nam uwagę mieszkańcy powiatu tureckiego. Dzisiaj ceny w tym sklepie są pokazane, bardzo widoczne, każdy może dostrzec, jaka jest cena wędlin, mięsa - powiedział Szczerba na konferencji prasowej.

Zarzutów posła KO nie chciał komentować zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. Jak powiedział PAP, "nie będzie komentował wynurzeń posła Michała Szczerby". Pytany, czy w sklepie, w którym zakupy robił Andrzej Duda znajdowały się ceny na produktach żywnościowych, odpowiedział: nie jesteśmy Inspekcją Handlową.