Posłowie PiS złożyli we wtorek w Sejmie projekt ustawy, który umożliwiłby wszystkim obywatelom głosowanie korespondencyjne w majowych wyborach prezydenckich. Sejm ma się zająć nim w piątek. Wicepremier Jacek Sasin powiedział w czwartek, iż Prawo i Sprawiedliwość rozważa, by majowe wybory odbyły się wyłącznie drogą korespondencyjną.
O najnowszy pomysł PiS została w czwartek zapytana wicemarszałek Sejmu i kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska. Posłanka KO oceniła, że inicjatywa partii rządzącej to "jawne łamanie konstytucji i wszelkich zasad". "Nie zmienia się tego (sposobu głosowania - PAP) na kilka tygodni przed wyborami" - dodała Kidawa-Błońska.
Jej zdaniem wybory prezydenckie nie mogą się odbyć 10 maja. -wskazała wicemarszałek Sejmu. Według niej rząd powinien wreszcie wprowadzić w Polsce stan klęski żywiołowej i wziąć odpowiedzialność za działania, które podejmuje w kraju.
Kidawa-Błońska oceniła, że rząd nie był w stanie przeprowadzić egzaminów próbnych dla ósmoklasistów (Centralna Komisja Egzaminacyjna w poniedziałek, wtorek i środę opublikowała próbne arkusze egzaminacyjne dla uczniów klas ósmych; media donosiły m.in. o kłopotach technicznych - młodzież nie mogła dostać się na stronę CKE; MEN przyznało, że były chwilowe problemy z dostępnością witryny - PAP). "A co dopiero powszechnych wyborów w naszym kraju na zasadzie łamania konstytucji" - zaznaczyła posłanka Koalicji Obywatelskiej.
- zaapelowała Kidawa-Błońska.