"Jest podstawa do rozmowy" - przyznał prezes PiS, tuż po tym, jak na kongresie swojej partii dostał od delegatów wotum zaufania. Za Kaczyńskim głosowało 85 procent działaczy - to 810 osób z 1020, które pobrały karty do głosowania. 50 delegatów było przeciw, 77 wstrzymało się od głosu.

Wyraźnie zadowolony z tego wyniku prezes PiS przyznał, że chciałby zakończyć sprawę trzech zbuntowanych wiceprezesów. I to już w przyszłym tygodniu. Nazwał ją przykrym incydentem. "Być może wybaczę jawnogrzesznikom" - żartował na kongresie, tuż po uzyskaniu wotum zaufania.

"Jeżeli Kaczyńskiemu nie uda się złamać solidarności byłych zastępców, a po takim wyniku kongresu jest to mniej prawdopodobne, będzie musiał pogodzić się z całą trójką" - mówi "Newsweekowi" jeden ze współpracowników zbuntowanych wiceprezesów. "Ewentualne odejście Dorna, który bardzo dużo wie o kulisach działalności Porozumienia Centrum oraz PiS, mogłoby być dla Kaczyńskiego poważnym zagrożeniem" - dodaje.

Jak ustalił "Newsweek", na zamkniętej dla mediów debacie zbuntowanych wiceprezesów broniło dwóch ważnych polityków PiS - Jerzy Polaczek i Piotr Krzywicki. Z ich zdaniem Jarosław Kaczyński się liczy. Co więcej - jak twierdzi tygodnik - obaj zaapelowali o przywrócenie wiceprezesów do władz, a także skrytykowali prezesa PiS za to, że w swoim przemówieniu zapowiedział kontynuowanie budowy IV Rzeczpospolitej.

A ideę IV RP - jak przypomina "Newsweek" - wymyślił Kazimierz Michał Ujazdowski.

"Dużo zależy od postawy Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego. Od tego, czy będą otwarci" - stwierdził Jarosław Kaczyński.