Jednak to nie wizyta w Moskwie była głównym tematem wystąpienia Donalda Tuska. Wyraźnie zdenerwowany premier przede wszystkim przekonywał, że nie ma żadnego konfliktu między nim a minister zdrowia Ewą Kopacz.

"Pracę pani minister oceniam bardzo wysoko" - zapewnił i dodał, że gdyby działalność szefa któregoś resortu mu nie odpowiadała, to zakończyłby współpracę z nim. Szef rządu co i rusz powtarzał też, że "jest zażenowany" kolejnymi pytaniami o to, czy zamierza odwołać Kopacz.

Tusk zapowiedział również, że wkrótce spotka się ze związkowcami lekarskimi na "pouczającej" dla nich rozmowie. Najpierw jednak chce dostać do rąk szczegółowe informacje na temat zarobków lekarzy w poszczególnych szpitalach.

Szef rządu dał też prztyczka w nos byłemu ministrowi zdrowia Zbigniewowi Relidze, który wczoraj stwierdził, że ustawy prezentowane przez Ewę Kopacz zostały przygotowane pod jego kierownictwem. Jednocześnie też stwierdził, że nie może ich szczegółowo komentować, bo nie zna ich treści.

"W takim razie niech minister Religa nie mówi, że ich nie zna, skoro sam je przygotował" - ironizował Tusk.