Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent wspiera Gruzję, jak tylko może

15 maja 2008, 13:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To był pracowity dzień dla Lecha Kaczyńskiego. Najpierw spotkał się w Jerozolimie z prezydentem Gruzji. Potem ostro skrytykował NATO za brak wsparcia dla Tbilisi w konflikcie z Rosją. Jeszcze później - znowu o Gruzji - rozmawiał z prezydentem Bushem.

Wszyscy wymienieni wyżej politycy przyjechali do Izraela na obchodzy 60. rocznicy powstania tego państwa. Jednak nie konflikt bliskowschodni zdominował spotkania polityczne w Jerozolimie. Lech Kaczyński cały dzień poświęcił na rozmowy o napiętej sytuacji między Gruzją a Rosją. Moskwa mocno wspiera Abchazję - separatystyczny region formalnie należący do Gruzji.

Dwudziestominutowe spotkanie z Georgem Bushem zakończyło wizytę prezydenta w Izraelu. Lech Kaczyński przed odlotem do Polski poinformował, że przekazał prezydentowi USA swoją ocenę obecnej sytuacji w Gruzji i wpływu tego, co się teraz w tym kraju dzieje, na sytuację w Azji Środkowej.

Polski prezydent zaznaczył, że decyzja o rozmowie z Bushem zapadła w ostatniej chwili. W trakcie spotkania do prezydentów dołączyła amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice, a w pewnym momencie także prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.

To nie było pierwsze spotkanie z prezydentem Gruzji. Lech Kaczyński rozmawiał już z nim wcześniej, a potem ostro skrytykował NATO za bierność w sprawie Gruzji.

"Nie może być tak, że Pakt Północnoatlantycki obiecuje w kwietniu komuś członkostwo, stwierdza, że będzie członkiem, nie mija więcej niż kilkanaście dni, a to państwo przeżywa bardzo poważne kłopoty związane ze znaczną częścią swojego terytorium" - grzmiał Lech Kaczyński.

Podczas kwietniowego szczytu NATO w Bukareszcie Sojusz Północnoatlantycki zdecydował, że Gruzja i Ukraina staną się członkami NATO. Nie minął nawet miesiąc, a już - jak zauważył prezydent - "doszło do zdarzeń, które grożą aneksją jednej piątej terytorium Gruzji i dwóch trzecich wybrzeża morskiego tego kraju".

Lechowi Kaczyńskiemu wtórował Michaił Saakaszwili, który porównał zakusy Rosji do agresji bolszewików. "W latach dwudziestych bolszewicy zajęli Kaukaz, później zaatakowali Polskę, a następnie wkroczyli do krajów bałtyckich i Finlandii" - mówił prezydent Gruzji. "Nie chcę, żeby ta historia się powtórzyła" - dodał.

Saakaszwili podkreślił, że prezydent Lech Kaczyński jest "bardzo świadom sytuacji" i "rozumie ją dużo lepiej od wielu innych". "To nie jest los jednego małego kraju, ale los całej Europy" - zaznaczał prezydent Gruzji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj