Sejm odrzucił w czwartek wniosek o wotum nieufności wobec wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Odwołania Sasina chciała KO za - ich zdaniem - próbę bezprawnego zorganizowania wyborów prezydenckich.

Reklama

Wcześniej w Sejmie odbyła się debata nad wnioskiem o wotum nieufności dla wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

Sasin podkreślił, że bardzo uważnie zapoznał się z wnioskiem KO o jego odwołanie. Jak mówił jest to bardzo ciekawa lektura, która bardzo wiele mówi o logice, którą kierują się jego autorzy. To jest taka logika, która mówi, że działaniem z niskich pobudek - bo taki jest zarzut - jest przestrzeganie konstytucji i zorganizowanie wyborów, do których Polacy mają prawo, ale to prawo Polakom Platforma Obywatelska odbiera - oświadczył wicepremier.

Jak dodał rozumie to, ponieważ ugrupowanie to nie jest w stanie wygrać żadnych wyborów ani przedstawić kandydata, który by Polaków porwał. Pewnie uważa, że Polacy nie dorośli do demokracji, bo nie chcą wybrać kandydata PO - powiedział Sasin.

Zdaniem wicepremiera to jest też taka logika, która mówi o narażaniu obywateli na niebezpieczeństwo podczas udziału w wyborach, ale już nie naraża ich podczas zbierania podpisów pod nową kandydaturą na prezydenta.

To jest taka logika, która mówi, że te wybory nie miały podstawy prawnej, podczas kiedy tę podstawę prawną daje konstytucja wyraźnie mówiąc w art. 128, kiedy wybory mają się odbyć. Zgodnie z tą konstytucją marszałek Sejmu te wybory rozpisała na 10 maja. To była ta podstawa, na której rząd działał i to zobligowało nas do tego, żeby te wybory przygotować, żeby dać Polakom możliwość, aby w tych wyborach mogli wybrać swojego prezydenta - podkreślił Sasin.

Wicepremier odpierał też zarzuty opozycji dotyczące tego, że wybory się nie odbyły, gdyż nie zostały przez rząd należycie przygotowane; przytoczył wypowiedź szefa PO Borysa Budki, kiedy "demaskował, kto tak naprawdę nie dopuścił".

Mówił: dzięki determinacji i stanowczości marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, determinacji senatorów opozycji i ciężkiej pracy parlamentarzystów i stanowczej postawie samorządowców udało się doprowadzić do tego, że plan (szefa PiS Jarosława) Kaczyńskiego przeprowadzenia wyborów 10 maja legł w gruzach - przytoczył Sasin.

To są ci odpowiedzialni Wysoka Izbo za niedopuszczenie do wyborów i za straty, które z tego wynikają - podkreślił Sasin. Dodał przy tym, że 20 dni wystarczyło, by Budka całkowicie zmienił zdanie i powiedzieć, że całkowitą odpowiedzialność za brak wyborów ponoszą rządzący.

Sasin wskazywał, że to obecny rząd zaprzestał wyprzedaży majątku narodowego.

Zaprzestaliśmy wyprzedaży majątku narodowego, co było znakiem firmowym koalicji PO-PSL, my repolonizujemy dzisiaj ten majątek, który rozprzedaliście, pozyskując do Skarbu Państwa firmy, które zostały sprzedane, jak Pekao. My także konsolidujemy spółki Skarbu Państwa, tak żeby dawać im szanse skutecznego działania i skutecznej konkurencji na europejskim rynku i dawać im również możliwości inwestycji. Dlatego doprowadziliśmy do fuzji Orlenu i Energi. Dlatego chcemy i dyskutujemy dzisiaj z Komisją Europejską fuzję Orlenu z Lotosem. Dlatego również tworzony jest Holding Spożywczy, po to, żeby były to mocne podmioty na polskim rynku - mówił Sasin.

Szef MAP mówił także o sukcesach międzynarodowych, w tym. m.in. dotyczących Gazpromu i Nord Stream 2. Wielki sukces, jeżeli chodzi o nasze relacje z Gazpromem. To co zawsze było piętą achillesową Polski, udało nam się - poprzez udane prowadzenie sprawy w Trybunale Arbitrażowym w Sztokholmie - uzyskać korzystny wyrok, który oznacza dzisiaj realnie zwrot ponad 6 mld zł od Gazpromu - powiedział.

Ponadto, jak mówił, "udało nam się uzyskać również bardzo korzystną decyzję niemieckiego regulatora rynku, dotyczącą Nord Stream 2, który to regulator uznał, iż ta inwestycja, która nie jest korzystna dla Polski (...) musi być poddana prawu europejskiemu" - powiedział.

Minister podczas swojego wystąpienia zaprezentował wykres notowań spółek Skarbu Państwa na Giełdzie Papierów Wartościowych w czasach kryzysu obecnie i za czasów rządów Donalda Tuska.

Po waszych rządach, po kryzysie w czasach rządu Donalda Tuska, notowania spółek nigdy już nie wróciły do wcześniejszego poziomu - powiedział.

Jak mówił, jeśli chodzi o tamten okres, "to realny spadek wówczas - WIG20 spółek Skarbu Państwa w latach 2007-2009, czyli w czasach rządu Donalda Tuska - to 62 proc. spadku wartości". Dzisiaj - w czasach kryzysu związanego z koronawirusem - 23 proc. - dodał.

Jeśli chodzi o realne sumy, które wtedy straciliście na majątku państwowym - to same tylko udziały Skarbu Państwa w spółkach staniały wówczas o ponad 39 mld zł. A dodatkowo - w czasie swoich rządów - wyprzedaliście majątek narodowy o wartości 52 mld zł. Tak zarządzaliście wy spółkami. A my dzisiaj robimy wszystko, żeby te spółki funkcjonowały jak najlepiej - wskazywał wicepremier.

Szef MAP przekazał, że jeśli chodzi o sektor ropy i gazu, "to spadek spółek Skarbu Państwa: Orlen, Lotos, PGNIG - straciły na wartości w czasie ostatnich miesięcy 30 proc." Jeśli chodzi o europejskie, amerykańskie i światowe indeksy dla tego sektora to zanotowały one spadek między 33 proc. a 37 proc. Czyli znacznie powyżej tych wartości, które mamy w Polsce - wymieniał Sasin. Jak dodał, w przypadku KGHM, spółka straciła na wartości 10 proc., a cały indeks spółek surowcowych w tym czasie - ponad 16 proc.

Udaje nam się hamować ten spadek wartości spółek znacznie lepiej niż dzieje się to w innych krajach europejskich i na rynkach amerykańskich i wiwatowych - ocenił wicepremier.

Sasin podkreślił, że za rządów PiS spółki Skarbu Państwa służą obywatelom, a nie "wąskiej grupie menadżerów, czy pseudo menadżerów, którzy głównie w spółkach zarabiali miliony, a społeczeństwo nie miało z tego żadnej korzyści".

Zaznaczył, że za rządów PiS w ciągu ostatnich czterech lat tylko Orlen zarobił 23 mld zł. Wytykał opozycji, że za czasów rządów PO - przez osiem lat - płocki koncern zarobił jedynie 3 mld zł. Za czasów Platformy szef spółki zarobił w ciągu dwóch lat ponad 6 mln zł; za PiS było to 3,7 mln zł - wymieniał Sasin.

Wicepremier dodał, że ceny benzyny w maju 2014 roku na stacjach Orlenu to było średnio 5,36 zł, a w maju 2020 r. - 4 zł.

Tak w praktyce wygląda to zarządzanie i przekładanie na sytuację każdego z nas, każdego obywatela - podsumował.