W środę prokuratura poinformowała, że do 13 listopada przedłużono śledztwo ws. wieszania zdjęć europosłów na symbolicznych szubienicach podczas demonstracji środowisk narodowych zorganizowanej w 2017 r. w Katowicach. Śledczy podają, że nie przesłuchali jeszcze wszystkich policjantów zabezpieczających demonstrację. W listopadzie ubiegłego roku prokuratura poinformowała o umorzeniu postępowania. W lutym br. Sąd Okręgowy w Katowicach, po zażaleniu pełnomocnika pokrzywdzonych, uchylił tamtą decyzję i nakazał kontynuowanie postępowania.

Reklama

Wygląda na to, że tę sprawę ktoś albo chce zamieść pod dywan, albo władza puszcza oko do narodowców i skrajnej prawic" - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej poseł KO Arkadiusz Marchewka. Według niego decyzje prokuratury bardzo dziwią, bo od dawna wiadomo, kto tam był, kto symbolicznie wieszał podobizny i zdjęcia europosłów na szubienicach. Poseł KO pytał, czy przez trzy lata prokuratura nie była w stanie przesłuchać policjantów, którzy byli na miejscu. Przecież to wygląda na totalne nieprofesjonalne działanie albo może świadczyć o tym, że ktoś chce tę sprawę pod dywan zamieść. Oczekujemy pełnych wyjaśnień, bo bardzo dużo czasu minęło, by tę sprawę wyjaśnić - powiedział Marchewka.

Także inny poseł KO Waldemar Sługocki ocenił, że decyzje podejmowane w tej sprawie "bulwersują". Dlaczego bulwersuje ta sprawa nas? (...) Dlatego, że znamy w działalności pana ministra Zbigniewa Ziobry, prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości, posła Zjednoczonej Prawicy, szefa Solidarnej Polski, sprawy, które potrafił zakończyć w trzy godziny - powiedział. W jego ocenie Ziobro potrafi być skuteczny wtedy, kiedy stoi na straży interesów swoich politycznych kolegów.

Sługocki zaapelował do Ziobry o rzetelne, uczciwe postępowanie i wyciągnięcie, jeśli są niezbędne, to także personalnych konsekwencji wobec tych, którzy tą sprawą się zajmują. Reformuje pan od blisko pięciu lat wymiar sprawiedliwości, tak tłumaczy pan opinii publicznej, że mamy do czynienia z przewlekłością postępowań, że sądy są niewydolne, (...) a tu wydawałoby się stosunkowo prosta, przejrzysta klarowna sprawa, pan potrzebuje aż trzech lat. Mam pytanie zatem, czy kierunek reform, który pan zaproponował w wymiarze sprawiedliwości jest tak dalece niekompetentny i ma pan tak dalece niekompetentne pojęcie o tym, co pan czyni w wymiarze sprawiedliwości, czy być może chroni pan kolegów" - mówił poseł KO pod adresem ministra sprawiedliwości.

Uczestnicy manifestacji z 2017 roku powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia sześciorga europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce. Parlament Europejski przyjął w połowie listopada 2017 r. rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności. PE wyraził m.in. zaniepokojenie proponowanymi zmianami w przepisach dotyczących polskiego sądownictwa, które "mogą strukturalnie zagrozić niezawisłości sądów i osłabić praworządność w Polsce". W dokumencie znalazł się też apel PE do polskiego rządu, by potępił "ksenofobiczny i faszystowski" Marsz Niepodległości.

Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS, SLD wstrzymało się od głosu, eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu. Większość PO wstrzymała się od głosu, ale sześciu europosłów poparło ten dokument. Byli to: Michał Boni, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Róża Thun. To ich zdjęcia uczestnicy manifestacji zawiesili na szubienicach.