Prezes fundacji prowadzącej Och-Teatr i Teatr Polonia Krystyna Janda powiedziała w rozmowie z Onetem, że "nierówne traktowanie teatrów i kin – ogólnie miejsc kultury – z komunikacją publiczną, kościołami, ślubami i weselami to jest rzecz dla niej absolutnie niezrozumiała". W artykule wypowiadają się również inni szefowie instytucji kultury m.in. Grzegorz Jarzyna (dyrektora ds. artystycznych TR Warszawa), Eugeniusz Korin (dyrektor artystyczny Teatru 6. piętro) i Bartosz Szydłowski (dyrektor artystyczny Teatru Łaźnia Nowa).

Reklama

Brudziński w odniesieniu do tych słów napisał: "Pamiętam jak pani Janda mówiła, że czuje się ob...a przez rząd PIS. Pamiętam te wszystkie gwiazdki, celebrytów ale także (niestety) wybitnych aktorów, którzy oszaleli z nienawiści do tego rządu bredzili o faszyzmie i dyktaturze? Dziś jak trwoga to do kogo wyciągają rękę po pomoc?". "Pamiętam jak w TVN24 p. Janda podekscytowana i szczęśliwa +roztkliwiała+ się nad okupującymi Sejm +zmartwychwstałymi+ Diduszkami, pamiętam aktorów i reżyserów u boku +wojownika o demokrację+ Kijowskiego. Dziś wyciągają rękę do +faszystów+?" - napisał Brudziński.

Dodał, że pamięta "gwizdy, buczenie i rechot przedstawicieli +elit+ artystycznych kiedy kpiono z ofiar katastrofy smoleńskiej". "Pamiętam kiedy wyszydzano ministra kultury gdy zapowiadał działania rządu w obszarze szeroko rozumianej kultury narodowej. Dziś ci kpiarze i szydercy proszą o pomoc" - zwrócił uwagę polityk PiS.

"Dziś ci którzy gwizdali i buczeli podczas wydarzeń artystycznych gdy na scenę wychodzili przedstawiciele MKiDN proszą o pomoc i ratunek rząd któremu odmawiali demokratycznej legitymizacji. Przez lata mówili: +to nie jest nasz rząd+. Dziś mówią: to są nasze pieniądze. Dziś mówią: to nasze podatki, rząd i wyszydzane przez nas MKiDN muszą nam pomoc, bo my +wielcy artyści+ bez ich pomocy zginiemy marnie. Gdzie podziała się ich buta i arogancja? Gdzie ich szyderstwo i rechot? Gdzie ich +boCHater+ i nadzieja na prawdziwa demokrację Kijowski?" - pytał Brudziński.

Ocenił, że "ten wyszydzany i obdzierany z demokratycznej legitymizacji rząd okazuje się jednym z najsprawniejszych gospodarczo i ekonomicznie rządów w Europie". "Mają racje ci wszyscy którzy mówią, że pomoc instytucjom kultury się należy gdyż mowa o groszu publicznym i pieniądzach podatników" - dodał.

Zwracając się do artystów napisał: "Macie racje gdy mówicie, że rząd łaski nie robi gdy pomaga dziś teatrom czy innym instytucjom kultury. Oczywiste jest, że ten rząd i ten minister takiej pomocy udzielą. Ale żenująca jest ta paskudna hipokryzja tych którzy dziś kpią i szydzą a jutro pochlipują i proszą o pomoc".

Wieczorem europoseł PiS wyjaśniał swoje wpisy. "Pisałem o celebrytach którzy mówili o dyktaturze i zamordyzmie. Kierowałem swoje słowa do konkretnych znanych z imienia i nazwiska ludzi którzy bez żadnych hamulców mówią o swojej nienawiści i pogardzie dla dzisiaj rządzących. Szanuję i w pas się kłaniam ludziom kultury i sztuki" - stwierdził.

"Napisałem o hipokryzji i kabotyństwie tylko tych przedstawicieli środowiska artystycznego którzy najpierw ramie w ramie z opozycja totalną odmawiali rzędowi PIS demokratycznej legitymizacji, wzywali do jego obalenie poprzez >ulicę i zagranice< - dodał

Dodał, że musi sytuację wyjaśnić po SMS-ie od przyjaciółki, która poczuła się urażona jego wpisem.