80 lat temu, 16 listopada 1940 r., zamknięto granice getta warszawskiego. Utworzone przez Niemców w Warszawie stało się największą zamkniętą "dzielnicą żydowską" w okupowanej Europie. Za jego murami znalazło się ok. 400 tys. Żydów, których większość w 1942 r. zamordowano w obozie zagłady w Treblince.

Reklama

Mija osiemdziesiąt lat od jednego z tych wydarzeń, które stały się symbolami II wojny światowej, a w sposób szczególny okupacji Polski oraz zbrodni popełnionych wówczas na obywatelach Rzeczypospolitej. To rocznica kolejnego etapu tragedii, jaką była realizacja zaplanowanej przez nazistowskie Niemcy zagłady narodu żydowskiego - podkreślił Duda w liście związanym z uroczystościami upamiętniającymi 80. rocznicę zamknięcia getta warszawskiego.

Przedwojenna Warszawa - jak przypomniał prezydent - była jednym z większych skupisk ludności żydowskiej na świecie. "W tkance miejskiej naszej stolicy władze okupacyjne sztucznie wykroiły terytorium, na którym mieszkało wielu Żydów i które stało się największym w okupowanej Europie gettem" - napisał.

Z pewnością nie była to jedynie, według określenia najeźdźców, "żydowska dzielnica mieszkaniowa". Wysoki mur z drutem kolczastym i tłuczonym szkłem na szczycie, wzniesiony pod pretekstem odizolowania "obszaru zagrożonego epidemią", wskazywał jednoznacznie, że miało to być więzienie. Stało się to zupełnie jasne w nocy z 15 na 16 listopada, kiedy warszawskie getto nagle, bez żadnej zapowiedzi, zostało zamknięte. Odtąd bez pozwolenia okupanta nikt nie miał prawa do niego wejść ani z niego wyjść - dodał Duda.

Prezydent przypomniał też, że w tygodniach poprzedzających zamknięcie getta wysiedlono z jego terenu 113 tys. Polaków, a jednocześnie przetransportowano tam dodatkowe 138 tys. Żydów, w związku z czym na obszarze 307 hektarów znalazło się prawie 400 tys. osób.

Odcięcie od reszty świata, utracony dorobek życia, ubóstwo, wyniszczający głód, bardzo złe warunki sanitarne i szerzące się choroby, brutalne grabieże, upokorzenia, akty przemocy i publiczne egzekucje – wszystko to stało się codziennością uwięzionych - czytamy w liście prezydenta.

Coraz bardziej oczywiste i coraz bardziej przerażające stawały się ludobójcze zamiary niemieckich prześladowców. Swoje wypełnienie znalazły one w masowych deportacjach do obozu zagłady w Treblince, a następnie w całkowitym zniszczeniu getta i eksterminacji jego mieszkańców po heroicznym czynie zbrojnym powstańców z Żydowskiego Związku Wojskowego i Żydowskiej Organizacji Bojowej - napisał Duda.

Prezydent przypomniał przy tym o polskiej pomocy niesionej Żydom. - Niesiona z narażeniem życia pomoc ze strony polskiego podziemia, a więc, między innymi, ewakuacja i ukrywanie uciekinierów na tak zwaną aryjską stronę oraz przemyt żywności, leków i broni, nie była w stanie odmienić tragicznego losu warszawskiego getta. Jednak trwa w pamięci historycznej Polaków i Żydów jako akt oporu przeciwko nienawistnej, antyludzkiej ideologii nazizmu oraz ówczesnego niemieckiego imperializmu - głosi list.

W podsumowaniu listu prezydent podziękował "przedstawicielom nowej, niezwykle ważnej i potrzebnej publicznej instytucji kultury, jaką jest Muzeum Getta Warszawskiego", a także wszystkim osobom, które mimo trudności związanych z epidemią zadbali o godne uczczenie tragicznej rocznicy.

Upamiętnienie Shoah oraz jej historycznego tła jest moralnym obowiązkiem całej ludzkości, ale w jeszcze większym stopniu spoczywa on na nas jako obywatelach wolnej Rzeczypospolitej - mieszkańcach ziemi, na której niemieccy naziści utworzyli swoje straszliwe fabryki śmierci i gdzie śmierć z ich rąk poniosły miliony ofiar Holokaustu. Wieczna pamięć zamęczonym mieszkańcom warszawskiego getta oraz jego walecznym powstańcom! Nigdy więcej wojny! - napisał Andrzej Duda.