Dziennik Gazeta Prawana logo

Spychalski: Prezydent Duda nie mylił się co do sytuacji na Kapitolu

10 stycznia 2021, 10:29
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Błażej Spychalski
<p>Błażej Spychalski</p>/PAP
Prezydent Andrzej Duda mówił, że Stany Zjednoczone jako demokracja o ugruntowanej pozycji i silnych instytucjach z całą pewnością poradzi sobie z sytuacją na Kapitolu; jak widać, nie mylił się - podkreślił w niedzielę rzecznik prezydenta Błażej Spychalski.

Rzecznik Andrzeja Dudy pytany był w Radiu ZET, czy prezydent środowe wydarzenia na Kapitolu nadal uważa za wewnętrzną sprawę USA. Takie stanowisko przedstawił on w reakcji na zamieszki. "Wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym. Władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby. Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji" - napisał Duda wówczas Twitterze.

"Prezydent się nie mylił"

- - podkreślił Spychalski. - - wskazał minister.

Zapytany, czy nie zabrakło słów potępienia, odparł, że nikt nie ma wątpliwości co do tego, że wydarzyła się sytuacja zła. - - powiedział Spychalski.

- - dodał. - - podkreślił.

Relacje Dudy z Bidenem

Spychalski dopytywany o relacje z nowo wybranym przywódcą USA Joe Bidenem, zaznaczył, że polska dyplomacja ma kontakt z jego zapleczem. - - zapowiedział rzecznik głowy państwa.

Pytany, czy do Pałacu Prezydenckiego docierają informacje, kto może zostać nowym ambasadorem USA w Polsce - obecnie to Georgette Mosbacher - Spychalski powiedział, że to oczywiste. - - zaznaczył.

Atak na Kapitol

Tłum, który wtargnął w środę do Kongresu USA, był częścią wielotysięcznej demonstracji w Waszyngtonie przeciwko rzekomym fałszerstwom wyborczym, odbywającej się pod hasłem "Uratować Amerykę". Do wzięcia udziału w manifestacjach zachęcał na Twitterze sam ustępujący prezydent Donald Trump, który na około godzinę przed szturmem przemówił do demonstrantów, zapewniając ich, że nigdy nie zrezygnuje z walki przeciwko "kradzieży" wyborów. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób, w tym jeden policjant.

Sympatycy Trumpa wtargnęli do gmachu Kongresu, doprowadzając do wstrzymania posiedzenia amerykańskiego parlamentu, który zebrał się, aby zatwierdzić wyborczą wygraną prezydenta elekta Joe Bidena. Demonstrantom udało się wejść m.in. do sali obrad Izby Reprezentantów oraz biura szefowej tej izby Nancy Pelosi. Kongres USA głosy Kolegium Elektorów zatwierdził w czwartek, uznając Bidena za zwycięzcę listopadowych wyborów prezydenckich. Inauguracja 46. przywódcy Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj