Palikot o przyszłości Hołowni

Reklama

Takie ruchy, jak Hołowni czy kiedyś mój, mobilizują ludzi, zbierają te 10–12 proc., ale po ewentualnym sukcesie parlamentarnym są skazane na uwiąd – przekonywał w rozmowie z Faktem Palikot.

Zachwyt nad liderem utrzymuje się jakieś dwa lata, a później następuje kryzys wewnętrzny - dodał.

Palikot uważa, że Polska 2050 ma w swoich szeregach za dużo amatorów, żeby przetrwać na scenie politycznej.

Oni nie rozumieją cyklu politycznego, cyklu kariery partyjnej, jak Hołownia wejdzie do Sejmu po roku, dwóch to oni będą jego największym balastem. Jak spadną mu sondaże, wystąpią przeciwko niemu – mówił Palikot..

Palikot był również pytany o to, czy "łowienie" polityków z innych partii to dobry krok Hołowni?

To błąd, bo traci w ten sposób wiarygodność – ocenił

To paradoks tej sytuacji, bo Hołownia ma poparcie ludzi, którzy są przeciwko systemowi, tak jak wcześniej Kukiz czy Petru, a teraz, gdy sięgnął po działaczy partyjnych, jest mała szansa, by ci, którzy są przeciwko systemowi na niego zagłosowali. Pytanie, czy tych kilka osób z kilku środowisk politycznych pomoże mu zatrząść PO czy PiS, doprowadzić do ich rozpadu? Gdyby coś takiego nastąpiło, jakieś fundamentalne zmiany i tamte partie miałyby po 10 proc. poparcia, a on brałby ludzi z tamtych środowisk, tych mniej skompromitowanych oczywiście, wtedy miałby szansę, ale nic na to nie wskazuje – stwierdził.

Palikot mówił również o finansach partii.

Takie partie jak PiS czy KO mają takie dotacje finansowe, że są w stanie wytrzymać bardzo długo poza władzą, poza tym są też samorządy, a obecnie także administracja i wymiar sprawiedliwości, to sprawia, że zaplecze będzie długo się trzymało liderów PiS i KO. Nie ma powodu, by ci ludzie odeszli – wskazywał w Fakcie.

Lider nie słucha rad, bo jest pewien, że sam wie, co robić. Hołownia musi więc popełnić te błędy, ale powinien też mieć plan B, by móc się odnaleźć się z powrotem w showbiznesie czy biznesie – zakończył Palikot.