Zarząd Krajowy PO przyjął w środę późnym wieczorem nowe stanowisko partii w kwestii aborcji. Zostało ono ujęte w "Pakiecie Praw Kobiet", na który - jak mówili w czwartek politycy PO - składają się propozycje dotyczące bezpieczeństwa kobiet (edukacja seksualna, refundacja antykoncepcji, w tym awaryjnej, zapłodnienia in vitro i badań prenatalnych oraz pomoc dla rodzin wychowujących dzieci z niepełnosprawnościami) oraz "Nowa umowa społeczna", która zakłada legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży po konsultacjach pacjentki z lekarzem i psychologiem.

Reklama

Raś krytykuje stanowisko

Przyjęte przez zarząd PO stanowisko krytykował znany z konserwatywnych poglądów poseł Ireneusz Raś. Mamy decyzję zmieniającą stanowisko PO, które obowiązywało przez 20 lat. Z tym się nie czuję najlepiej - przyznał w rozmowie z PAP. Raś stwierdził, że jest trochę zaskoczony decyzją zarządu PO, bo strategii w niej absolutnie nie widzi. Widzę tylko kłopotliwe konsekwencje dla ugrupowania. To jest skręt w lewo, a to oznacza, że będziemy się bili o elektorat lewicowy z Lewicą. To się może skończyć też opuszczeniem części centrowego elektoratu, na co PO w obecnym czasie pozwolić sobie nie może - podkreślił.

Zwracał też uwagę, że podnoszone przez niego w liście do zarządu ugrupowania argumenty nie przebiły się. Trzeba spokojnie to przemyśleć, porozmawiać wewnętrznie, jak to po tym skręcie na lewo ułożyć i pogodzić wszystko. To są dylematy, które w najbliższym czasie trzeba będzie rozważyć - uważa Raś. Nie wykluczył też rozmowy na ten temat z przewodniczącym PO Borysem Budką. Pytany, czy widzi wciąż swoje miejsce w szeregach PO, odpowiedział: byłem w PO i jestem w PO. W momencie prezentowania mojego poglądu, że powinniśmy bronić kompromisu aborcyjnego, nie miałem w tyle głowy żadnego planu B - dodał.

Odpowiedź Nitrasa

Zasiadający w zarządzie PO poseł Sławomir Nitras zwracał uwagę, że zarząd Platformy przyjął stanowisko ws. aborcji zdecydowaną większością głosów, co - jego zdaniem - świadczy o tym, że takie są poglądy nie tylko większości członków PO, ale także większości wyborców ugrupowania. Namawiałbym posła Rasia, żeby przeszedł nad tym do porządku dziennego i nie narzucał nam swoich poglądów tak, jak my pozwalamy mu zachować swoje stanowisko w tej sprawie. Poseł Raś jest w tej sprawie w mniejszości, ale mam nadzieję, że odnajdzie się w naszym klubie - powiedział Nitras.

Podkreślił, że to nie Platforma Obywatelska jest motorem zmian w sprawie aborcji. Sytuacja się zmieniła. Kompromisu po prostu nie ma. W nowej sytuacji, w nowej rzeczywistości trzeba było się odnaleźć. Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w tej sprawie trzeba było opowiedzieć się po stronie praw człowieka, praw kobiet, a nie po stronie opresyjnego państwa - mówił. Irek Raś, Grzegorz Schetyna bardzo często posługują się tekstem naszej deklaracji ideowej sprzed 20 lat. Tylko to było 20 lat temu. Cenię naszą historię, ale jesteśmy dziś zupełnie innymi ludźmi, niż byliśmy 20 lat temu. Wypadałoby, żeby koledzy to dostrzegli. Społeczeństwo jest inne, wyzwania przed którymi stoimy są inne i zagrożenia są inne. Wydaje mi się, że to my odczytujemy lepiej znaki czasu, znaki, które daje społeczeństwo, niż nasi koledzy - oświadczył Nitras.

Zgodnie z obowiązującą od 1993 r. Ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach dopuszczalności przerywania ciąży aborcja jest obecnie dostępna w dwóch przypadkach - gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety oraz gdy powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałtu lub kazirodztwa). To skutek wyroku Trybunał Konstytucyjny, który uznał za niezgodną z ustawą zasadniczą trzecią przesłankę z ustawy, która pozwalała na przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Wraz z publikacją wyroku TK 27 stycznia przepis ten przestał obowiązywać.