Trzaskowski pytany w Polsat News, jak ocenia "porządki, jakie czyni w Platformie Obywatelskiej Donald Tusk", podkreślił że w demokratycznej partii, jaką jest Platforma, "każdy ma prawo do swojej opinii".

Reklama

Tomczyk lepszym szefem klubu niż Budka?

- Uważam, że Cezary Tomczyk był lepszym szefem klubu parlamentarnego niż Borys Budka. Natomiast Donald Tusk jako nowy przewodniczący postanowił na nowo poukładać stanowiska i odpowiedzialność. I jako osoba, która jest szefem, i bierze całą odpowiedzialność za partię, ma do tego prawo, i ja to szanuję - oświadczył.

Pytany, czy próbował przekonać Tuska, "aby jednak nie wykonywał tego ruchu", i "bronił" Tomczyka na funkcji szefa klubu KO, Trzaskowski zaznaczył, że "zawsze próbuje prezentować argumenty". - Dlatego, że Donald Tusk jest osobą, która sama podejmuje najważniejsze decyzje; i dobrze, bo takiego przywództwa nam bardzo było potrzeba. I proszę mi wierzyć, że argumenty merytoryczne zawsze przekazuję każdemu, z kim rozmawiam - powiedział.

Pytany, czy jest zawiedziony, że jednak nie przekonał Tuska, odparł, że "Borys Budka, jak rezygnował z przywództwa w Platformie - jak się okazało - postawił jeden warunek, żeby zostać szefem klubu (KO)". - I jak rozumiem, Donald Tusk postanowił to uhonorować - dodał.

Zgoda w sprawie parytetów?

Odpowiadając na pytanie o "inne pomysły i posunięcia", w tym dotyczące parytetów, a także propozycje, aby członkowie zarządu partii nie byli jednocześnie we władzach klubu parlamentarnego KO, wiceszef PO podkreślił, że "w 100 proc. się tym zgadza". - To znaczy, parytety to sprawa dla mnie oczywista (...), i dla Donalda Tuska też oczywista; w związku z tym dobrze, że taka decyzja została podjęta - podkreślił.

Za dobrą decyzję uznał też postanowienie, "aby nie dublować stanowisk". - Dlatego, że tych stanowisk nie jest aż tak wiele. Natomiast osób do pracy bardzo dużo. I jeżeli podzielimy tę odpowiedzialność na większą liczbę koleżanek i kolegów, to tylko może na tym zyskać i klub parlamentarny, i zarząd (PO) - uzasadniał.

Polityk był też pytany o senatora Antoniego Mężydło (KO), który publicznie oświadczył, że wolałby, aby to Trzaskowski stał na czele PO, a nie Tusk. Zacytowano też fragment wywiadu senatora, w którym stwierdził: Koncepcja Trzaskowskiego to nie jest totalna opozycja, tylko pozytywny program. (...) Na razie nic nie słyszałem o programie Tuska. Słyszałem natomiast o jeszcze większym anty-PiS-ie…

Odnosząc się do pytania, czy będzie skuteczna taktyka, którą stosuje od kilku tygodni Donald Tusk, powiedział: Nie jesteśmy PiS-em, gdzie każdy czyta z kartki to, co może powiedzieć. I pojawiają się (w PO) przeróżnego rodzaju głosy, i wszyscy to szanujemy. Natomiast jeżeli chodzi o taktykę, którą Donald Tusk przyjął, to ja ją absolutnie rozumiem, bo dokładnie to samo robiliśmy w kampanii wyborczej, prezydenckiej; najpierw trzeba skonsolidować swój elektorat i ważne jest to, co powiedział Donald Tusk, (czyli) określenie tego, że to, co PiS, to jest zło, (PiS) łamie konstytucję, łamie zasady.

Prezydent Warszawy przypomniał, że Tuska przez 7 lat nie było w Polsce i "czasami przyzwyczajamy się do tego, co się w Polsce dzieje". - I dobrze, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu - zaznaczył. Wyraził też przekonanie, że lider PO "będzie miał strategię rozpisaną na kilka kroków, i to nie będzie tylko i wyłącznie kwestia polaryzacji". - Od polaryzacji się zaczyna. Na pewno będą nowe wątki - przekonywał.

Tusk "mistrzem sprawczości"?

- Na razie minęło kilka tygodni. Jestem przekonany, że Donald Tusk jest mistrzem sprawczości i taką twardą ręką. A tej twardej ręki, i tego przywództwa nam w Platformie brakowało - powiedział.

Jednocześnie zapewniał, że Tusk "ma rozpisane strategie na kolejne kroki". - I naturalnym jest to, że na początku próbuje się ustalić pewne reguły bitwy. A Donald Tusk w tym jest mistrzem, a mianowicie w określaniu pola walki i w jasnej bitwie z PiS-em, bo bez tego nie da się wygrać wyborów - dodał.

Trzaskowski zadeklarował, że przyjdzie czas, gdzie "trzeba będzie kolejnych elementów". - Jestem przekonany, że trzeba silnej ręki, ale też trzeba trochę serca, trzeba trochę dodatkowych elementów, które dadzą Polakom nadzieję, że jest pomysł na to, co dalej - oświadczył.

Wiceszef PO był też dopytywany, czy Tusk się nim konsultuje i czy w ogóle obaj politycy ze sobą rozmawiają.

- Tak. Rozmawialiśmy dwa tygodnie temu ponad 5 godzin. Więc rzeczywiście mieliśmy taką szansę, żeby porozmawiać o wszystkim, (...) porozmawiać o tym, co dalej. (...) To była rozmowa w cztery oczy - poinformował. Powołując się na tę rozmowę, ponownie przekonywał, że Tusk "ma te kolejne kroki".

- Dzisiaj widzimy bardzo duży wzrost (PO) w sondażach. To bardzo dobrze, to umacnia Platformę Obywatelską, to pokazuje, że odzyskujemy siłę. Natomiast trzeba to utrzymać, (...) trzeba umacniać przywództwo, bo przecież naszym celem jest wygranie wyborów - zaznaczył. Dodał, że do wygrania wyborów "potrzebna jest współpraca na partnerskich warunkach". Zapewniał również, że lider PO "świetnie zdaje sobie z tego sprawę".

- Wszyscy wiemy, że nawet jeżeli ktoś by był największym mistrzem, a Donald Tusk jest rzeczywiście jednym z najbardziej doświadczonych polityków na polskiej scenie politycznej, to to nie wystarczy. Trzeba poparcia, trzeba współpracy. My jesteśmy do tego gotowi - zapewniał Rafał Trzaskowski.

W ubiegłym tygodniu Borys Budka, obecny wiceszef PO, a wcześniej także przewodniczący PO, został ponownie wybrany na szefa klubu Koalicji Obywatelskiej. Wcześniej rezygnację z tej funkcji złożył Cezary Tomczyk. Zmiany w klubie KO nastąpiły na życzenie obecnego lidera partii Donalda Tuska. Sam Tusk zapowiedział wówczas, że zamierza blisko współpracować z Tomczykiem, który miałby we wrześniu na konwencji PO zostać jednym z jego zastępców, odpowiedzialnym za kampanie wyborcze i prace sztabowe.