Od czwartku w przygranicznym pasie granicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń środki konstytucyjne są niewystarczające. Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego może uchylić Sejm, izba zajmie się tą kwestią w poniedziałek.
"Nie rozumiem braku konsultacji w tej sprawie"
- mówił lider ludowców.
Kosiniak-Kamysz dodał, że będzie jeszcze czekał na poniedziałkową informację premiera w tej sprawie w Sejmie. Zamierza się do niej odnieść w parlamencie i wówczas podjąć decyzję w sprawie głosowania swojej formacji politycznej w tej sprawie.
- ocenił.
Z tych powodów jest on obecnie . - - dodał.
"Nie mam wiedzy szerszej niż ta, którą dostarczają media"
Kosiniak-Kamysz zauważył, że jako lider jednej z partii parlamentarnych nie ma dziś wiedzy na ten temat szerszej niż ta, którą dostarczają samorządowcy z tamtego regionu oraz media. - wskazał Kosiniak-Kamysz.
Uzasadniając wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym, rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi , używając do tego migrantów, a także zbliżającymi się manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.
Na obszarze obowiązywania stanu wyjątkowego dorośli muszą nosić przy sobie dokument tożsamości, a uczące się młodzież poniżej 18 lat legitymację szkolną. Obowiązuje również zakaz przebywania na tym obszarze innych osób niż mieszkańcy lub do tego uprawnieni. Zawieszono tam możliwość organizowania zgromadzeń publicznych oraz imprez masowych. Nie można również filmować i fotografować "określonych miejsc, obiektów lub obszarów".