Niedawno "Gazeta Wyborcza" pisała, że "funkcjonariusze straży granicznej odstawili na granicę polsko-białoruską ponad 20 osób, w tym ośmioro dzieci. Grupa w poniedziałek 27 września tkwiła przed placówką SG w Michałowie". Według "GW" były to osoby z Iraku oraz tureccy Kurdowie. Miało tam dochodzić do "dramatycznych scen". Jak piszą dziennikarze, migranci "usiedli na ziemi, objęli się, złapali za ramiona, przytulili dzieci. Składali ręce jak do modlitwy. Skandowali: , nie mając zamiaru się stąd ruszać".
Gdzie są dzieci z Michałowa?
Rzeczniczka SG, ppor. Anna Michalska pytana w TVN24 o to, co stało się z rodzinami migrantów z Michałowa, odpowiedziała, że wszyscy dostali jedzenie i napoje oraz zostali zawróceni do linii granicy zgodnie z rozporządzeniem ministra SWiA. -- powiedziała Michalska.
Minister spraw wewnętrznych i administracji pytany przez polskatimes.pl o to, gdzie są dzieci z Michałowa i czy służby miały prawo odesłać je na Białoruś, odpowiedział:.
Jak mówił, "znane są przypadki, że białoruskie służby rozdają tym ludziom tabletki, które rzekomo mają działanie uspakajające". - - poinformował Kamiński.
Czy konferencja z drastycznymi zdjęciami była potrzebna?
Kamiński w odniesieniu do jego wspólnej konferencji prasowej z szefem MON Mariuszem Błaszczakiem oraz Komendantem Głównym Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomaszem Pragą, na której zaprezentowano dość drastyczne materiały pochodzące z telefonów komórkowych nielegalnych imigrantów, został zapytany, czy taka konferencja była potrzebna.
- - powiedział Kamiński.
Na pytanie, czy podziela stanowisko Konferencji Episkopatu Polski, które głosi, że "prawo i obowiązek obrony granic państwowych daje się pogodzić z niesieniem pomocy ludziom, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji", odpowiedział, że "warto podkreślić, że to właśnie funkcjonariusze Straży Granicznej niejednokrotnie takiej pomocy udzielali".
- - wymieniał Kamiński.
Podkreślił, że "jeśli cudzoziemiec nielegalnie przekroczy granicę, a jego stan zdrowia tego wymaga, to w każdym takim przypadku udzielana jest pomoc medyczna". - - wskazał.
Jak prowokuje Białoruś?
W kontekście coraz częstych wiadomości o prowokacjach białoruskich służb wymierzonych w polskie służby i wojsko szef MSWiA został zapytany o to, "ile ich już było" oraz "jakiego typu są to prowokacje".
Jak mówił, "to różne sytuacje, które mają eskalować napięcie na granicy". - - powiedział Kamiński.
Dopytywany, o czym może to świadczyć, wskazał, że "to pokazuje, że to akcja zorganizowana przez aparat państwowy Białorusi". - - zaznaczył.
Cały wywiad ukaże się w poniedziałkowym wydaniu "Polska Times".