Dziennik Gazeta Prawana logo

Brudziński nie wyklucza współpracy z SLD

24 lutego 2009, 10:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brudziński nie wyklucza współpracy z SLD
Inne
Joachim Brudziński (PiS) przeszedł prawdziwą przemianę. Przeprasza za cięte riposty, deklaruje miłość do euro i mówi, że nie brzydzi się współpracy z SLD, jeśli mowa o pojedynczych sejmowych głosowaniach dla dobra Polski. Zastrzega jednak, że o rządowej koalicji PiS z Lewicą nie ma mowy.

Stanisław Żelichowski (PSL) powiedział dziennikarzom "Gazety Wyborczej", że Prawo i Sprawiedliwość usiłuje rozbić obecną koalicję PO-PSL, budując nowy blok zdolny do przejęcia władzy. Ten blok to PiS-SLD-PSL.

"Przez wielu polityków przemawia chciejstwo..." - stanowczo uciął te doniesienia Joachim Brudziński w Kontrwywiadzie radia RMF FM. - "...żebyśmy weszli w taką retorykę albo w taką próbę parcia do władzy za wszelką cenę".

"Rozmawiamy z SLD i PSL na temat doraźnej taktyki czy strategii parlamentu" - dodał Brudziński. "Ale absolutnie w tej kadencji".

Czy poseł PiS brzydziłby się takiej koalicji - szczególnie z SLD? "Nie, bo w ogóle takie określenie <brzydziłby się> chyba nie jest na miejscu. Natomiast nie wyobrażam sobie - jako polityk odwołujący się do wartości konserwatywnych i prawicowych - koalicji z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Wyobrażam sobie na przykład wspólne głosowania nad projektami ustaw, również tymi - zgłoszonymi przez Platformę Obywatelską - które są dobre dla Polski".

>>>Prezes PiS ujawnia Olejnik, dlaczego się zmienił

Poseł znany z barwnych wypowiedzi i rezygnacji z ostrego konfrontacyjnego języka. "Świetnie się odnajduję, bo to jest prawdziwa natura również mojej osobowości. - zapewnia Brudziński.

Przepraszam tych wszystkich, którzy cytaty z Józefa Piłsudskiego, Kornela Makuszyńskiego - kiedy mówiłem o zgorzkniałym wezyrze - odbierali jako moją agresję. Tych wszystkich, kiedy cytowałem wybitnego reportażystę - mojego ukochanego - Melchiora Wańkowicza, kiedy mówiłem o kundlizmie".

Brudziński dodał też: a doniesienia o jego wprowadzeniu traktuje jako informacje, które mają "służyć uspokojeniu i próbie oddziaływania na tych wszystkich, którzy próbują majstrować przy polskim złotym (...)".

"Żeby te negocjacje były skuteczne, to najpierw powinna rozpocząć się rzetelna i merytoryczna rozmowa z NBP i z panem prezydentem …również z opozycją. Jako przedstawiciel partii opozycyjnej mówię: odwołajmy się do konstytucyjnego zapisu, mówiącego o referendum (...). Nie zmienimy zdania w sprawie euro, ale jeśli Polacy powiedzą <tak>, na pewno nie będziemy przeszkodą" - mówi poseł PiS.

Problem w tym, że w referendum musi wziąć udział 50 proc. wyborców. A taka frekwencja jest mało prawdopodobna. "Takie są zapisy" - mówi Brudziński. - "Inaczej referendum nie będzie wiążące".

Dodał, że PiS nie zgodziłoby się na euro, nawet jeśli złotówka wzmocniłaby się dzięki samej deklaracji 40 groszy. " Złoty musi być silny siłą naszej gospodarki" - kończy poseł PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj