Dziennik Gazeta Prawana logo

"Janusz Palikot walczy z wiatrakami"

29 maja 2009, 18:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"O jakimkolwiek naruszeniu prawa przez DZIENNIK nie może być mowy" - tak naszą publikację o finansach Janusza Palikota ocenia członek Naczelnej Rady Adwokackiej Jerzy Nauman. Poseł PO już zapowiedział, że poskarży się na DZIENNIK do prokuratury. "To walka z wiatrakami" - mówi Nauman.


Jerzy Nauman: Myślę, że ewentualne postępowanie prokuratury nie będzie dotyczyło DZIENNIKA, ale pana Janusza Palikota i ewentualnie sprawy, którą DZIENNIK ujawnił. Wydaje mi się, że walka posła z treścią oficjalnych dokumentów publikowanych w powszechnie dostępnych rejestracjach to walka z wiatrakami. I poseł ma problem raczej niezwiązany z DZIENNIKIEM, tylko z treścią skonfrontowanych ze sobą dokumentów. Jeżeli gazeta opublikowała dane publicznie dostępne, a właściwie je upowszechniła, pokazując wiedzę, którą każdy sprawny obywatel może sobie albo ściągnąć przez internet, albo w inny sposób zorganizować, to o jakimkolwiek naruszeniu prawa przez gazetę nie może być mowy.

>>> Tajemnica wielkich pieniędzy Janusza Palikota


To, o czym napisaliście, to nie jest jakaś sytuacja nadzwyczajna. Raczej przypomina standardowe dziennikarskie postępowanie. Można je porównać do hipotetycznej sytuacji, w której reporter lokalnej gazety pisze o sprawie zwykłego malwersanta, idzie do Krajowego Rejestru Sądowego, wyciąga piętnaście odpisów spółek krzaków, które malwersant zarejestrował, ujawnia to wszystko i pokazuje mechanizm przekrętu. To, że w tym wypadku chodzi o posła, że te rejestry sądowe są za granicą, w rajach podatkowych, nie ma żadnego znaczenia. Owszem, jest trudność techniczna w zdobyciu takiej wiedzy, bo to najczęściej egzotyczne kraje. Ale po to gazety mają swoich dziennikarzy śledczych, żeby ten dystans skracali i takie materiały odnaleźli. I upowszechnili, jeżeli rzucają one nieznane dotąd światło na Janusza Palikota lub jakąś inną osobę publiczną.


W żartobliwym tonie można powiedzieć, że dziennikarze są zaangażowani w swoją pracę bardziej niż niejedna prokuratura w niejednej sprawie. Jaskrawym dowodem na lenistwo prokuratury jest częsta sytuacja, kiedy prasa coś ujawnia, a później ukazuje się informacja prokuratury, że postępowania nie wszczęto, bo np. list jest w drodze albo zawiadomienie nie wpłynęło. Tak jakby prokuratura nie była zobowiązana z urzędu wykonywać rozmaitych postępowań, w chwili gdy tylko zdobędzie informację - niezależnie od źródeł - o możliwości popełnienia przestępstwa. Dziennikarze ten bezwład prokuratury mogą minimalizować, robiąc to, co właściwie potrafi przeciętny urzędnik: zajrzeć do tych rejestrów i wyciągnąć za pięć czy piętnaście euro wyciągi, zestawić je, porównać i ułożyć te puzzle. A to już zrobiliście.

>>> Giertych: Palikotek nie będzie mnie straszył


Cóż, prokuratura ma często pretensje do prasy, a kiedy prasa ją wyręcza w robocie, to się obraża, zamiast zwiesić ze wstydu nos i bąknąć "dziękuję".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj