Janusz Palikot w sobotę przesłał do Kancelarii Premiera 17-stronicowe wyjaśnienia, które miały się odnosić do naszej piątkowej publikacji. Dzisiaj ma przysłać kolejną część. "Otrzymałem od Palikota pierwszą informację na piśmie, gdzie twierdzi, że te zarzuty, które się pojawiają, zostały już rozstrzygnięte w większości przypadków przez sąd. Są to zarzuty wynikające z jego konfliktu z pierwszego małżeństwa" - mówił premier. W ocenie Tuska te wyjaśnienia wyglądają "dość wiarygodnie". Za te słowa zaatakował premiera Roman Giertych, pełnomocnik byłej żony Janusza Palikota, Marii Nowińskiej. Stwierdził, że to forma nacisku na prokuraturę. I zagroził premierowi procesem, jeśli nie odwoła swoich słów.

>>>Zobacz, jaki majątek ma Palikot

Co konkretnie wyjaśnił premierowi Palikot? "To są głównie wyroki sądowe z uzasadnieniami dotyczące sprawy związanej z roszczeniami małżeńskimi" - mówi nam Paweł Graś, rzecznik prasowy rządu. Dopytywany o zawartość pisma od Palikota, dodaje, że media już dysponują tymi samymi wyjaśnieniami. Ale po szczegóły odsyła do lubelskiego posła PO. Od Palikota nie udało nam się jednak dowiedzieć, co dokładnie wysłał do Kancelarii Premiera. Polityk nie rozmawia z nami i odsyła do swojego prawnika. Na pytanie, do jakiego, już nie odpowiedział.

>>>Kalisz wróży Palikotowi: Będzie premierem

Palikot najwyraźniej jest uspokojony reakcją premiera i się nie przejmuje. Na swoim blogu szydził: "już-już widzieli moje zwłoki w lichej trumnie, już odtańczyli taniec radości, a tu żyję i mam się dobrze. I nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa…".

Czy Palikot rzeczywiście powiedział już dziennikarzom to samo co premierowi? Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski rano w Radiu Zet przyznał: "Do Kancelarii Premiera wysłał znacznie większy materiał".

Chlebowski natychmiast zaznaczył, że "premier w ogóle nie angażował się w tę kwestię". Również Graś w kilkuminutowej rozmowie z nami kilka razy powtórzył, że Tusk nie będzie się już tą sprawą zajmował.

"Palikot musi być świadomy, że jeśli się gra ostro, to można też ostro oberwać" - podsumował Tusk. A politycy Platformy jak ognia zaczęli unikać komentowania sprawy. Nie odpowiadają nawet, czy Palikot powinien ponieść jakieś konsekwencje za pominięcie w poselskim oświadczeniu majątkowym aż pół miliona euro pożyczki od jednej z firm. "Niech się tłumaczy sam. My nie jesteśmy od sprawdzania tego wszystkiego, tylko prokuratura. Dopóki niczego nie stwierdzi, to my nie zamierzamy nic robić" - przyznaje osoba z otoczenia szefa rządu.

Zgodnie z tym Chlebowski, który jeszcze w piątek mówił, że jeśli informacje DZIENNIKA są prawdziwe, to będzie koniec Palikota w polityce, wczoraj zdecydowanie łagodził ton: "Toczy się postępowanie prokuratorskie w tej sprawie, nie można wcześniej nikogo linczować. Na dziś nie ma żadnych podstaw, żeby Palikota zawiesić" - mówił w radiu.