Sikorski nie widzi w całej sprawie żadnego problemu. "Z tego, co wiem, Francja robi tym razem obchody w węższym gronie i Polska nie jest jedynym państwem, którego głowa nie została zaproszona. Nie ma powodu do obrażania się" - uznał. Zaproszenia na uroczystości nie dostała m.in. brytyjska królowa Elżbieta II. Będzie za to prezydent USA Barack Obama.

>>> Sarkozy nie chce Kaczyńskiego w Normandii

Lądowanie w Normandii (D-Day) 6 czerwca 1944 r. miało na celu otwarcie drugiego frontu przeciwko Niemcom w Europie Zachodniej. Trzon sił desantowych stanowiły wojska amerykańskie i brytyjskie. W desancie brała udział dywizja pancerna gen. Maczka, która odegrała ważną rolę w wyzwalaniu Francji, m.in. w bitwie pod Falaise.

>>> Sarkozy nie zaprosił brytyjskiej królowej

I właśnie ten fakt podkreślał zirytowany Aleksander Szczygło. "Nie rozumiem tego, co zrobili Francuzi" - mówił. Co ciekawe, decyzją Francuzów zawiedzione było także... polskie MSZ, kierowane przez Radosława Sikorskiego. Podczas gdy szef resortu bagatelizował dziś całą sprawę, rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski mówił wcześniej: "Wkład zbrojny licznej dywizji gen. Maczka w oswobodzeniu Francji jest powszechnie znany. Wypadałoby więc, aby przedstawiciele Polski brali udział w uroczystościach w Normandii. Ale Francuzi ewidentnie przyjęli ograniczoną formułę obchodów".