Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ustawa nie chroni TVP przed politykami"

28 czerwca 2009, 21:10
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
"Ustawa nie chroni TVP przed politykami"
Inne
"Niestety, w obecnym kształcie to nie są dobre rozwiązania" - tak ustawę medialną ocenia były prezes TVP Jan Dworak. Jego zdaniem nie stwarza żadnych zabezpieczeń przed komercjalizacją telewizji publicznej oraz przed upolitycznieniem mediów. "To jest chamstwo" - odpowiada posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. "Kto mówi o dalszym upolitycznieniu, jest bezczelnym łgarzem" - dodaje.


Niestety, w obecnym kształcie nie jest to dobra ustawa. Ma rozwiązania warte poparcia, jak licencje programowe czy tzw. klauzule sumienia dla dziennikarzy, ale zawiera dwa podstawowe błędy - nie stwarza żadnych zabezpieczeń przed komercjalizacją telewizji publicznej oraz przed upolitycznieniem mediów. To są krytykowane od dawna słabe strony telewizji. Politycy narzekają na telewizję publiczną, że nie różni się niczym od komercyjnych, ale sami nie pozwalają na powstanie silnej i niezależnej TVP. Ta ustawa nie przerywa błędnego koła.


Dobrze, że ten argument padł teraz. To najlepsza ilustracja, jak będzie wyglądała coroczna debata w Sejmie nad budżetem radia i telewizji. Nie ma ani jednego merytorycznego słowa o zadaniach i potrzebach tych mediów. Zawsze łatwiej powiedzieć, że lepiej zbudować kilometr autostrady albo opiekować się biednymi dziećmi, niż wyprodukować program telewizyjny. Posługując się takim argumentem, trzeba też zamknąć Teatr Wielki i też się zaoszczędzi na biedne dzieci. A przecież nikt nie kazał, żeby pieniądze na media były wydawane z budżetu, żeby je komukolwiek zabierać. Od 1926 roku, odkAyąd istnieje Polskie Radio, media w Polsce były finansowane z abonamentu. Abonament był, owszem, opłatą może i nielubianą, ale tradycyjną i oczywistą, bo od pokoleń się ten abonament płaciło. Logika, że wszystkie wydatki państwa powinny być regulowane w budżecie, jest w tym przypadku trafieniem kulą w płot. Bo media publiczne są dziwnym tworem. W dyktaturze należą do państwa i nie są publiczne, tylko państwowe. W demokracji bardziej należą do społeczeństwa niż do państwa, czyli bardziej do obywateli niż do polityków.


To jest podstawowy błąd, który rozmontował system. System trzeba uzupełnić przez licencję programową. Ale nie rozwalać. Przez lata raz były mniejsze wpływy z abonamentu, raz większe, ale nikt nie zastanawiał się nad jakąś kwotą minimalną. Bo nie było takiej potrzeby. To Krajowa Rada rozważała potrzeby mediów i określała kwotę. Nie było obawy upolitycznienia tych kryteriów, więc i gwarantowana kwota minimalna nie była potrzebna. Większość krajów europejskich finansuje media z abonamentu. Są kraje, które finansują z budżetu, ale w takiej formie, jak proponował to prof. Tadeusz Kowalski, czyli w oparciu o jakiś konkretny, bardzo przewidywalny wskaźnik.

To, żeby co roku ustalać w ustawie budżetowej pieniądze dla mediów publicznych, jest niezgodne z logiką demokracji. Różnica pomiędzy kancelarią premiera i innymi urzędami centralnymi jest prosta. Tamte służą politykom, a media mają być wobec nich krytyczne.


Nie wnikam w intencje i tym bardziej nie przypisuję innym złych intencji, bo na tym rozmowa się kończy. Media mają być odpowiedzialne i mądre, a nie są od tego, by ułatwiać życie jakiemukolwiek politykowi. Mają stawiać niewygodne pytania w imieniu obywateli. Koniec, kropka. Trzeba stawiać mediom programowe zadania do wykonania, rozliczać je z wykonania tych zadań, ale trzeba na to dawać pieniądze.


Trzyosobowy zarząd w TVP spowoduje, że zaczną się w nim konflikty. To doświadczenie przerabiamy od początku istnienia spółek medialnych, mamy więc jak w banku. Zarząd musi być jednoosobowy. Poza tym zostaną wybrane nowe rady nadzorcze i nowe rady programowe. Proszę zwrócić uwagę, że w ostatniej chwili z ustawy wykreślono zapis, że w radach programowych nie mogą zasiadać parlamentarzyści, ministrowie, radni itd. Pewnie nie wykreślono go po to, by zasiadali w nich przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, tylko dość liczna reprezentacja polityków. Nikt nie potrafi też przewidzieć, ile będzie pieniędzy na media, ale nie sądzę, żeby w czasach kryzysu były to duże sumy. Jestem pewny, że TVP przetrwa i da sobie radę na rynku. Nie będzie jednak spełniać zadań misyjnych, bo na to nie będzie pieniędzy. Radio będzie dogorywać.


Ta ustawa nie daje jednak takich możliwości. Nie da się sprywatyzować pod stołem radia ani telewizji. Media publiczne są zapisane w ustawie o radiofonii i telewizji oraz w tej nowej. Żeby je sprzedać, trzeba zmienić ustawę, bo tu nie wystarczą działania ministra skarbu. Ja nie wierzę w ten scenariusz. Raczej martwi mnie to, jak łatwo można było poprawić zapisy ustawowe i rozpocząć naprawę mediów, ale nikt tą drogą nie idzie.


Nawet prof. Kowalski, który z zespołem napisał ten projekt, odciął się od niego, gdy został on tak bardzo zmieniony przez polityków. Nikt nie podejmuje poważnej rozmowy. Wszystko obraca się w kręgu jakichś ogólnych przekonań, uprzedzeń, jakichś sympatii. No i politycznej taktyki. Namawiam polityków, żeby posłuchali ekspertów, a nie traktowali ich jak przeciwników, którzy tylko przeszkadzają, albo lobbystów.


Mam w PO wielu przyjaciół i dobrych znajomych. Koncepcja mediów publicznych, którą zaprezentowałem ponad dwa lata temu, nie została przyjęta. I tyle.

*były prezes TVP


I dlatego prezes Dworak nie pracował nad tą ustawą. Na ten temat od początku była fundamentalna różnica zdań pomiędzy nim a PO. Mieliśmy w swoim programie likwidację abonamentu i trzeba było wykazać się odrobiną konsekwencji. A druga kwestia jest taka, że w telewizji pieniądze są marnowane i nieszanowane. Pan prezes może ma inną opinię, bo kierował TVP. Być może punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Jak to nie kazał? Takie przyjęto rozwiązanie. PO jest za zniesieniem abonamentu jako dodatkowego parapodatku. Taki ma pogląd i ma do tego prawo. Spór jest też taki, że dla tych, którzy żyją z telewizji, a prezes Dworak pośrednio do nich należy, telewizja publiczna nagle zrobiła się wielką narodową instytucją. Tymczasem to firma, która świadczy usługi. I ta ustawa ma wymusić żeby były to usługi wyższego lotu i by można było ją rozliczyć z każdej złotówki.

Byli eksperci, którzy byli lobbystami i prezes Dworak w głębi serca musi to przyznać. Rozmawialiśmy cały czas z ekspertami. Tylko że jeżeli ktoś ma zupełnie inną wizję, to my jej nie przyjmujemy. Główne założenia ustawy wyszły z zespołu eksperckiego i wokół nich były budowane porozumienie trzech klubów. Też nie twierdzę, że ta ustawa jest doskonała, i nigdy tego nie twierdziłam.

To jest chamstwo. Kto mówi o dalszym upolitycznieniu, jest bezczelnym łgarzem. Wysyłam do konfesjonału tych, którzy tak mówią.

*Iwona Śledzińska-Katarasińska – posłanka PO, przewodnicząca sejmowej komisji kultury i środków przekazu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj