Nie tylko złamał prawo, ale też podważył zaufanie do całego systemu informacji medycznej – powiedział w Radiu ZET Adam Bodnar.

Minister nie powinien stawiać swoich urzędników w sytuacji, że jako osoby podporządkowane mają mu udostępniać dane, które w żaden sposób nie powinny trafić do jego ręki. Kiedy jakikolwiek minister poprosiłby urzędnika: "daj mi dane, sprawdź tego gościa", to niezależny urzędnik powiedziałby: "nie zrobię tego, grozi mi odpowiedzialność karna" – zaznaczył.

Reklama

Jeśli niszczymy wszystkie poziomy ochrony, instytucje kontrolne, wprowadzamy zasady wręcz wojskowego podporządkowania, niszczymy niezależność wewnątrz struktur administracyjnych, to prowadzi to do tego, że jak minister rzuca hasło ‘dajcie mi coś na kogoś’, to wszyscy, jak wierni żołnierze ruszają to boju - dodał.

Wszyscy jako obywatele byliśmy zapewniani, że to potrzebne z punktu widzenia realizacji zasady efektywności, dane muszą być gromadzone, łatwiej będzie rozliczać, nie będzie oszustw czy nadużyć. Jeśli teraz dowiadujemy się, że jednak osoby nieuprawnione mają dostęp do danych, to podważa to nasze zaufanie i przypomina, jak istotną rolę pełni Urząd Ochrony Danych Osobowych – komentował Bodnar.

"Ziobro nie będzie sam siebie oskarżał"

Były RPO był pytany w Radiu ZET o ujawnianie danych pokrzywdzonej w sprawie Mariki.

Nie wiem, czy rząd się uparł na to, że teraz za wszelką cenę chce upokarzać ludzi, żeby udostępniać dane? Jak ktoś z nas zgłosi się teraz na prokuraturę czy na policję, jeśli wiemy, że jako osoby pokrzywdzone możemy stać się ofiarą poprzez ujawnienie naszych danych? – mówił Adam Bodnar.

Minister Niedzielski odpowiedział już politycznie za to, co zrobił, a minister Ziobro przecież nie będzie sam siebie oskarżał - dodał.