W poniedziałek po raz drugi przed komisją śledczą ds. wyborów korespondencyjnych zeznaje b. wiceszef MAP Artur Soboń. Na pierwszym posiedzeniu, po wygłoszeniu swobodnej wypowiedzi, Soboń uchylał się od odpowiedzi na pytania. Komisja wówczas złożyła wniosek o ukaranie go do Sądu Okręgowego w Warszawie. Wniosek nie został jeszcze rozpatrzony przez sąd.

Reklama

Komisja pokazała dziś, że jest skuteczna w swoich działaniach. Bo ewidentnie - prawdopodobnie właśnie na skutek tego, że komisja postanowiła wystąpić do sądu z wnioskiem o jego ukaranie - Artur Soboń świadomy konsekwencji i tego, że komisja się nie cofnie, istotnie zmienił swoją taktykę i postanowił odpowiadać na pytania - przekazał nam przewodniczący komisji, poseł KO - Dariusz Joński.

Można było tak od razu - o ile lepiej by było, żeby w styczniu Artur Soboń zaczął od mówienia prawdy, a nie kombinowania. Dzisiaj, z każdą chwilą, choć z bólem, minister Soboń odzyskiwał pamięć - konfrontacja może być także pomocna w walce z pandemią amnezji - nie tylko tego świadka, ale i pozostałych działaczy PiS - dodał polityk.

Dariusz Joński podkreślił też, że najwidoczniej przy pierwszym przesłuchaniu, "Artur Soboń liczył, że koledzy pójdą za jego przykładem z 19 stycznia". Tymczasem okazało się, że część z nich w tym jego były szef chętnie odpowiadali na pytania, nie chcąc brać na siebie odpowiedzialności za wybory kopertowe. Soboń próbował grać dzisiaj na początku w swoją grę, ale w końcu się poddał i zaczął sobie przypominać. W czasie konfrontacji wyjaśnimy pozostałe jeszcze sprzeczności w zeznaniach świadków - podsumował przewodniczący komisji ds. wyborów kopertowych.

Po południu komisja skonfrontuje posła Sobonia z b. wiceprezesem Poczty Polskiej Grzegorzem Kurdzielem.

Rozmawiała: Aneta Malinowska (aneta.malinowska@infor.pl)