W ustawie kompensacyjnej nie został określony termin wpłaty wadium w procesie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Leżało to w zakresie niezależnego zarządcy kompensacji, wybranego przez wstępne zgromadzenie wierzycieli - powiedział w niedzielę na konferencji prasowej szef Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski.

>>> Czytaj więcej: Grupa Trzymająca Stocznie ustawiała przetarg?

Dodał, że zarządca przedłużył termin na wypłatę wadium z 30 kwietnia na 8 maja. "Wszyscy wstępnie zainteresowani zostali powiadomieni o tym fakcie" - powiedział Dąbrowski.

Szef ARP, którego nazwisko pojawia się w stenogramach opublikowanych przez "Wprost", podkreślił, że pozostali uczestnicy przetargu do dziś nie zgłaszali zastrzeżeń w sprawie procedury przetargowej. Dodał, że tylko katarski inwestor przejawiał zainteresowanie tymi składnikami majątku stoczni, na których możliwe było odtworzenie produkcji stoczniowej. "Przedstawiciel inwestora deklarował to publicznie, stąd też prowadzono z nim rozmowy, jak z każdym z potencjalnych inwestorów" - wyjaśnił.

"W sposób oczywisty zależało wszystkim uczestnikom tego postępowania na tym, aby majątek został sprzedany i został kupiony przez kogoś, kto deklaruje i mam zamiar kontynuować produkcję stoczniową" - powiedział Dąbrowski.

Dąbrowski zaznaczył też, że nad prawidłowością przetargu ws sprzedaży majątku stoczni czuwały niezależne komisje i obserwatorzy wyznaczeni przez UE. Podkreślił, że "nie było żadnej możliwości ingerencji w przebieg przetargu i wpływania na jego wynik, bo był przeprowadzany w czasie rzeczywistym, a jedynym kryterium była zaoferowana cena".

Na pytanie, czy minister skarbu Aleksander Grad kiedykolwiek rozmawiał z nim o tym, że chciałby przerwać przetarg, Dąbrowski odpowiedział, że "o ile pamięta nie było rozmowy na temat przerwania przetargu". Jak dodał, pamięta rozmowę "na temat zapytania o prawną możliwość przerwania przetargu".

Reklama

Prezes Agencji powiedział, że wypowiedzi cytowane przez "Wprost" są wyrwane z kontekstu, są niepełne i nie uwzględniają całości sytuacji.

"Wprost" opublikował informacje z raportu, który CBA przekazało najważniejszym osobom w państwie. Wynika z nich, że urzędnicy Agencji Rozwoju Przemysłu mieli czynić wszystko, by przetarg na stocznie w Gdyni i Szczecinie wygrał wybrany przez nich inwestor z Kataru - Stichting Particulier Fonds Greenrights. Kiedy inwestor z Kataru nie dopełnił na czas formalności mieli np. wydłużać termin rejestracji do udziału w przetargu i wpłaty wadium, a gdy w pierwszym dniu przetargu Katarczycy postanowili wycofać się z transakcji minister skarbu chciał całą procedurę "przerwać".