Cytowana przez agencję dpa Spranger podkreśliła, że jest to "wyjątkowa sytuacja" zarówno ze względu na wysokość nagrody, jak i wagę samej sprawy. "Mówimy tu o terroryzmie" – zaznaczyła.

Burmistrz Berlina Kai Wegner ocenił wyznaczenie nagrody w wysokości miliona euro jako "jednoznaczny sygnał, że państwo prawa traktuje z najwyższą powagą schwytanie sprawców podejrzewanych o lewicowy terroryzm".

Blackout w Berlinie wstrząsnął Niemcami. Rząd oferuje milion euro za wskazanie sprawców

3 stycznia nad ranem w Berlinie na skutek pożaru kabli doszło do awarii, która pozbawiła dostępu do prądu ok. 45 tys. gospodarstw domowych. Dostawy elektryczności przywrócono wszystkim poszkodowanym po kilku dniach. Była to najdłuższa masowa przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od końca II wojny światowej.

Reklama

Do podpalenia kabli przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe (Grupa Wulkan), która w dokumencie przekazanym władzom uznała za swoje cele "wyłączenie prądu rządzącym" oraz atak na "przemysł paliw kopalnych". Grupa już w przeszłości dokonywała ataków sabotażowych na infrastrukturę krytyczną w Niemczech. Ścigana jest przez prokuraturę federalną m.in. pod zarzutami terroryzmu.