Dziennik Gazeta Prawana logo

Kulisy zwrotu Trumpa ujawnione. To sprawka lobby posiadaczy broni

27 stycznia 2026, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Trump
Donald Trump/East News
"Wall Street Journal" odsłania we wtorek kulisy nagłej zmiany narracji i strategii Donalda Trumpa wobec Minneapolis, gdzie agenci ICE zastrzelili Aleksa Prettiego. Według źródeł dziennika prezydent USA ugiął się taktycznie pod presją republikańskich kongresmenów oraz lobby zwolenników posiadaczy broni.

Agenci służb imigracyjnych ICE zastrzelili w sobotę 37-letniego Alexa Prettiego, pielęgniarza na oddziale intensywnej terapii w szpitalu dla weteranów, który brał udział w protestach przeciw brutalnym operacjom tych służb paramilitarnych.

"WSJ", który powołuje się na liczne źródła w administracji, podkreśla przede wszystkim, że Trump zmienił zdanie w sprawie tego, jak odnosić się do zabicia Prettiego i działalności ICE w Minneapolis, ponieważ operacje tych służb "wyglądały chaotycznie, nie stwarzały wrażenia siły".

Frustracja Trumpa

Jak przypomina dziennik, w ciągu godzin po zastrzeleniu Prettiego sekretarz (minister) bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem zaczęła twierdzić, że mężczyzna zaatakował agentów ICE i wymachiwał pistoletem. Dowódca straży granicznej Border Patrol Greg Bovino powiedział, że Pretti chciał zmasakrować członków służb imigracyjnych. Stephen Miller, wpływowy zastępca szefa personelu Białego Domu, którego dziennik nazywa "architektem agresywnej strategii imigracyjnej Trumpa", nazwał ofiarę "niedoszłym mordercą".

"Wkrótce ta narracja zaczęła się rozpadać, a Trumpa ogarniała frustracja" – kontynuuje dziennik.

Marnowanie poparcia

Prezydent zmienił podejście do sprawy Prettiego i Minneapolis, gdy republikańscy prawodawcy i inni jego polityczni sojusznicy zaczęli mu tłumaczyć, że "marnuje społeczne poparcie dla kwestii imigracji, która była emblematem jego kampanii (wyborczej)", a wysocy rangą urzędnicy jego administracji uznali, że "sceny chaosu w Minneapolis stają się politycznym balastem" – wyjaśnia "WSJ".

Republikański senator Lindsey Graham, blisko związany z prezydentem, zadzwonił do Trumpa i powiedział mu, że ponure relacje telewizyjne z Minneapolis "przesłaniają sukcesy innych aspektów jego polityki imigracyjnej", a Biały Dom musi zbudować narrację, która odciągnie uwagę od zabicia Prettiego - relacjonuje dziennik, powołując się na źródło znające przebieg tej rozmowy.

Lobby posiadaczy broni

Kuriozalne jest to – podkreśla "WSJ" – że narrację Trumpa zaatakowali też jego bliscy sojusznicy z organizacji walczących o łatwy dostęp do broni, którzy zazwyczaj popierają zdecydowanie politykę prezydenta. Oburzyło ich to, że Biały Dom krytykował Prettiego za to, iż posiadał broń, na którą miał zresztą pozwolenia.

Zirytowany Trump zaczął więc skłaniać się do poparcia tych urzędników swej administracji, którzy od dłuższego czasu proponowali mniej agresywny wariant polityki imigracyjnej, w odróżnieniu od zwolenników twardego podejścia, jak Noem i jej doradca Corey Lewandowski. Te łagodniejsze sposoby na walkę z nielegalnymi imigrantami, skoncentrowane na osobach łamiących prawo, proponował koordynator polityki imigracyjnej, nazywany "carem od granicy", Tom Homan.

Jeszcze w niedzielę po południu w rozmowie z "WSJ" Trump odmówił odpowiedzi na pytanie, czy agent, który zastrzelił Prettiego, działał w sposób właściwy.

"Zawarcie dealu"

Wkrótce jednak doradcy prezydenta dowiedzieli się, że planuje on "zawarcie dealu" z gubernatorem Minnesoty Timem Walzem i burmistrzem Minneapolis Jacobem Freyem. Według informacji, które potwierdzają przedstawiciele administracji, porozumienie ma polegać na tym, że Trump wycofa część agentów ICE ze stanu, jeśli Walz i Frey przyjmą pewne warunki, których nie opisuje "WSJ".

Pojawiły się też pogłoski, że Noem i Lewandowski mogą stracić pracę, a także, że Bovino, który w niedzielnym wywiadzie dla CNN twierdził, że to nie Pretti jest ofiarą, lecz agenci ICE, został odwołany z funkcji dowódcy straży granicznej Border Patrol USA.

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedział jednak w poniedziałek, że Noem cieszy się nadal zaufaniem prezydenta. "WSJ" pisze, powołując się na źródła zbliżone do Białego Domu, że Stephen Miller, zwolennik szczególnie bezlitosnej walki z imigrantami, który nakazał agentom ICE zatrzymywać 3 tys. osób dziennie, najpewniej nie musi się obawiać żadnych retorsji ze strony Trumpa, który bardzo go docenia.

Amerykańskie media uznają Millera, nazywanego "premierem USA", za najpotężniejszego urzędnika i najbardziej sprawczego członka administracji, który kształtuje oraz wdraża politykę Trumpa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj