Według Stoerego scenariusz powrotu rosyjskiej obecności wojskowej na północ kontynentu po zakończeniu wojny w Ukrainie wymaga wcześniejszych przygotowań i ścisłej współpracy sojuszniczej. Dotyczy to zarówno wymiaru militarnego, jak i gospodarczego.

Od rosyjskiego ataku na Krym (w 2014 r. - PAP), a potem rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Ukraina bardzo związała siły Kremla, ale ta wojna kiedyś się skończy i Rosjanie wrócą na Północ. Musimy dziś myśleć, jak będzie wtedy wyglądać Arktyka - podkreślił norweski premier.

Ważna rola Polski

W jego opinii Polska będzie miała w tym zakresie ważną rolę do odegrania. Warszawa i kraje bałtyckie mają bowiem - w opinii Stoerego - najbardziej aktualną wiedzę i doświadczenie w analizowaniu zdolności oraz sposobu organizacji rosyjskiego wojska. Dla władz Oslo te możliwości krajów partnerskich nabrały kluczowego znaczenia, odkąd Kreml zdecydował w 2024 r. o odtworzeniu Leningradzkiego Okręgu Wojskowego.

Reklama

Przygotujemy się na powrót Rosjan dzięki współpracy w ramach NATO, wspólnemu planowaniu i wymianie informacji wywiadowczych. Ta współpraca jest dziś bliższa niż kiedykolwiek wcześniej - zaznaczył Stoere.

Reklama

Bezpieczeństwo w Arktyce

Szef norweskiego rządu przypomniał, że bezpieczeństwo w Arktyce nie dotyczy wyłącznie państw położonych na północy Europy, lecz ma znaczenie także dla krajów formalnie niearktycznych, w tym Polski. Przypomniał, że w konsekwencji rosyjskiej inwazji na Ukrainę Norwegia stała się kluczowym dostawcą gazu ziemnego do Europy, odpowiadając za około jedną trzecią dostaw do Unii Europejskiej oraz pokrywając blisko 40 proc. brytyjskiego zapotrzebowania na to paliwo.

Bezpieczeństwo militarne, gospodarcze i energetyczne są dziś ze sobą nierozerwalnie związane. To norweskie dostawy gazu odegrały kluczową rolę w uniezależnieniu się Polski od gazu z Rosji, dlatego stabilność na północy Norwegii i w Arktyce ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa Europy, w tym Polski - podsumował Stoere.