Firma R-Pharm Germany to przedsiębiorstwo z ogromną tradycją. Powstała w 1849 roku jako firma Mack w Ulm. Przez dziesięciolecia zmieniała właścicieli – w 1971 roku przejął ją amerykański Pfizer, a od 2014 roku należała do rosyjskiej grupy R-Pharm.

Dzisiaj ta długa historia staje pod znakiem zapytania. Spółka złożyła wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego w sądzie w Neu-Ulm. Jak podaje polskiobserwator.de, główną przyczyną zapaści są międzynarodowe sankcje oraz napięcia gospodarcze wywołane wojną w Ukrainie.

Rosyjskie powiązania i blokada kont

Sankcje uderzyły w firmę z dwóch stron. Po pierwsze, wywołały ogromną niepewność wśród kontrahentów i partnerów biznesowych, którzy zaczęli wycofywać się ze współpracy. Po drugie, Rosja nie może już swobodnie przesyłać środków finansowych do Niemiec.

Reklama

Utrudniony transfer pieniędzy z Rosji całkowicie zablokował płynność finansową spółki. Zarząd nie był w stanie opłacać bieżących rachunków ani realizować zobowiązań, co zmusiło firmę do pójścia do sądu.

Reklama

Dramat pracowników. Brak wypłat od miesięcy

Największą cenę za polityczne zawirowania płacą zatrudnieni. W zakładzie w Illertissen pracuje około 300 osób. Jak podaje polskiobserwator.de, powołując się na dziennik "Bild", załoga nie widziała pieniędzy na kontach od początku 2026 roku.

Informację o braku wynagrodzeń potwierdzili syndyk oraz przedstawiciele związku zawodowego IGBCE. Mimo braku pensji, zakład nadal funkcjonuje w ograniczonym zakresie. Firma produkuje leki i suplementy diety, które trafiają do 150 krajów na całym świecie.

Czy nowy inwestor uratuje zakład?

Sąd wyznaczył już tymczasowego zarządcę. Został nim adwokat Markus Fröhlich. Syndyk widzi szansę na uratowanie przedsiębiorstwa, ponieważ R-Pharm dysponuje nowoczesną infrastrukturą i posiada wysoko wykwalifikowaną kadrę.

Kluczem do sukcesu jest teraz znalezienie nowego, stabilnego inwestora, który przejmie działalność i odetnie firmę od problematycznych powiązań z Rosją. Pierwsze rozmowy już trwają, a na rynku pojawili się pierwsi zainteresowani przejęciem bawarskiej fabryki.