Badanie zostało przeprowadzone 17-23 czerwca br. "90 proc. Ukraińców opowiada się za konstruktywną współpracą z Polską. Większość (57 proc.) prezentuje pragmatyczne podejście, zgodnie z którym każdy naród ma prawo do własnych bohaterów, a inne państwa nie powinny ingerować w tę sferę. Kolejne 33 proc. uważa, że wspólne komisje historyków, a nie polityków, mogą wypracować wspólne stanowisko" – podano na stronie internetowej KMIS.
Stosunek Ukraińców do Polaków
Autorzy badania podkreślają, że we wszystkich regionach Ukrainy podejście do tej kwestii jest zbliżone. "We wszystkich regionach większość Ukraińców podziela stanowisko pragmatyczne, a znaczna część – pojednawcze, zakładające, że kluczową rolę w rozwiązywaniu sporów powinni odgrywać historycy. Jedynie niewielki odsetek respondentów wybierał odpowiedzi konfrontacyjne” - zaznaczono.
Badacze zmierzyli również stosunek Ukraińców do Polaków, wykorzystując siedmiostopniową skalę dystansu społecznego, gdzie 1 oznaczał zgodę na przyjęcie Polaka do rodziny, a 7 – brak zgody na jego wjazd do Ukrainy. W latach 1994–2025 wskaźnik ten utrzymywał się na poziomie około 4 punktów lub nieco wyższym, co – według autorów badania – świadczy o stosunkowo tolerancyjnym nastawieniu. W 2025 roku wyniósł 4,1 pkt.
"Dojrzałe i konstruktywne podejście społeczeństwa ukraińskiego"
"Jeśli w 2021 roku wskaźnik wynosił 3,7, to po pełnoskalowej inwazji Rosji spadł w 2022 roku do 3,0, a we wrześniu 2023 roku osiągnął 2,9. Oznaczało to historycznie najlepszy poziom stosunku Ukraińców do Polaków; ustępowali oni jedynie samym Ukraińcom pod względem poczucia bliskości. Był to efekt ogromnej pomocy udzielonej Ukrainie przez Polskę i szczerej wdzięczności Ukraińców" – podkreślono. Według KMIS pogorszenie wskaźnika do 4,0 w 2024 roku i 4,1 w 2025 roku było reakcją na wydarzenia, takie jak blokada granicy przez polskich protestujących (pod koniec 2023 r.).
Dyrektor KMIS Anton Hruszecki ocenił, że wyniki badań pokazują dojrzałe i konstruktywne podejście społeczeństwa ukraińskiego do sporów historycznych z Polską. – powiedział.
"Nie ma nastrojów antypolskich"
Hruszecki podkreślił również, że w ukraińskim społeczeństwie nie ma nastrojów antypolskich. "Nawet w 2025 roku, po kampanii wyborczej w Polsce, podczas której pojawiały się hasła antyukraińskie, nie odnotowaliśmy istotnego pogorszenia stosunku do Polaków" – zaznaczył.
Jednocześnie większość Ukraińców poparłaby wysłanie wojsk do Polski w razie rosyjskiej agresji. Obecnie żadna znacząca siła polityczna ani autorytet na Ukrainie nie buduje swojej narracji na antypolskiej retoryce. Zarówno prezydent Wołodymyr Zełenski, przedstawiciele władz, opozycji, jak i społeczeństwa obywatelskiego podkreślają wdzięczność wobec narodu polskiego za udzieloną pomoc – stwierdził.
Rosja skorzysta na konflikcie
Hruszecki zaznaczył, że Ukraińcy i Polacy od stuleci żyją obok siebie i mają zarówno wspólne bohaterskie, jak i tragiczne doświadczenia. Oba narody powinny patrzeć w przyszłość i dostrzegać to, co dziś je łączy. Rosja tylko skorzysta na konflikcie między Ukraińcami a Polakami i będzie próbowała go pogłębiać. Dlatego kwestie historyczne trzeba pozostawić specjalistom, a elity obu państw – biorąc pod uwagę odpowiedzialność wobec obecnych i przyszłych pokoleń – powinny przestać wykorzystywać historię do bieżącej walki politycznej czy mobilizacji elektoratu poprzez kreowanie wizerunku sąsiada jako wroga – dodał.
Obecnie wiele mówi się o formule: "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Jak pokazują nasze badania, społeczeństwo ukraińskie jest gotowe podążać tą drogą. Dla Ukraińców ważne jest, aby wreszcie odnaleźć własną historię – podsumował Hruszecki.
Badanie przeprowadzono metodą wywiadów telefonicznych na podstawie losowej próby numerów telefonów komórkowych we wszystkich regionach Ukrainy, z wyjątkiem terenów okupowanych. Przeprowadzono wywiady z 1005 obywatelami Ukrainy w wieku 18 lat i starszych.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.